Noc bezsenna (cykl)
Noc bezsenna
Świeci woda o północy,
Księżyc okna przewiał wskroś1.
Pełen mocy i niemocy
Księżyc okna przewiał wskroś.
Bezimienne i ponure
Idą ku mnie poprzez chmurę:
Mrok — po pierwsze, blask — po wtóre2,
A po trzecie — jeszcze ktoś.
Gdy tak słucham przyczajony,
Ktoś zapukał raz i raz,
W moje wrota z tamtej strony
Ktoś zapukał raz i raz.
Kto tam puka w moje wrota?
«To — my: Wicher i Tęsknota,
I ja — Ciemność spopod3 płota,
Otwórz prędzej, bo już czas!»
Otworzyłem w imię Boga —
Wszystko troje wbiegło snać4!
Tętni pułap5 i podłoga:
Wszystko troje wbiegło snać!
I zdobywszy łoże moje,
Co zna nocne niepokoje,
Wszystko troje, wszystko troje
Legło rzędem, aby spać.
«Razem z tobą będziem6 spali
W jednym łożu za pan brat.
Niech się przyśni sznur korali
W jednym łożu za pan brat».
Wicher przez sen w bok się miota,
Jęczy Ciemność spopod płota,
I przeciąga się Tęsknota,
Ziewająca w cały świat!
[Tam na obczyźnie, gdy próżni ostoję...]
Tam na obczyźnie, gdy próżni ostoję
Noc wiekuista w bezgraniczach da mi,
Pójdę, zbłąkany pomiędzy śmierciami,
A co bądź spotkam — to nie będzie moje.
Pełen niczyjej ciemności i zgrozy,
Samemu sobie obcą będę marą —
Z jakąż bym wówczas miłością i wiarą
Modlił się choćby do obrazu brzozy!
Jakże bym spłonął łzą szczęścia gorącą,
Gdybym znienacka wśród mroków bezczynu
Natrafił dłonią, Boga szukającą,
Na gniazdo ptasie lub kwiaty jaśminu.
W przeddzień swego zmartwychwstania
W przeddzień swego zmartwychwstania, w przeddzień żywota
Bóg, leżąc w mogile, żmudne liczy chwile.
A przykuła go do ziemi ciała ciężkota7.
Śmierć mu w oczy wieje, a on samotnieje.
I śni mu się na wprost lica8
Betlejemska błyskawica
I żłób, i siano.
I śni mu się brzeg jeziora ozieleniały,
A smuga od łodzi po jeziorze chodzi,
I śnią mu się owe gaje, co tak szumiały,
Choć gajom boleśnie być marami we śnie!
A to wzgórze, to oliwne,
We wspomnieniu takie dziwne,
Takie dalekie!
I śnią mu się nasze twarze, niby niczyje,
Ręce nasze krwawe i lewe, i prawe —
I to życie, co po śmierci nie wie, gdzie żyje,
Jeno9 szuka siebie po własnym pogrzebie.
Mówmy wobec jego zgonu
To, co mówi dzwon do dzwonu
Późnym wieczorem.
Nie zakłóćmy snu bożego, bożej niemoty10!
Któż Boga obudzi pierwszy spośród ludzi?
Kto rozepnie w jego cieniu swoje namioty?
Cień się jego szerzy w bezbrzeż po bezbrzeży,
A my stójmy zwartym kołem
I śnijmy się Bogu społem11,
Póki czas jeszcze.
[W kraju bardzo dalekim, smucąc się ku wiośnie...]
W kraju bardzo dalekim, smucąc się ku wiośnie,
Tak synowie swym ojcom mówią bezlitośnie:
«O, jakże wy bezradni! O, jakże wy starzy!
Już nie chcemy w chałupach widzieć waszych twarzy,
Już zabrakło nam lichej szczęścia odrobiny,
By się z wami podzielić z nadejściem godziny,
I łez w oczach nam zbrakło12, ażeby ich solą
Zaprawić czczość13 tych bólów, co wiedzą, że bolą,
Już nas nie stać na smutek, co się w nas zapodział!
Oto skończył się smutku, łez i szczęścia podział,
Nożem sami przetnijcie nić swego żywota
Tak, byśmy nie widzieli, jak śmierć wami miota! »
Dzisiaj, gdym w blasku świecy na wprost ciebie siedział14,
Wzrok mój, nagle zlękniony, to samo powiedział.
[Po ciemku, po ciemku łkasz...]
Po ciemku, po ciemku łkasz,
Bezradność twych łez rozumiem!
Schorzałą śmiertelnie twarz
Radośnie całować umiem.
Do końca nie zbraknie15 mąk,
Do końca wystarczy mocy!
Zmarniałych, zmarniałych rąk
Potrafię pożądać w nocy!
Oględnie z rozkoszy mdlej
Tą piersią, co z trudem dyszy!
Do śmierci, do śmierci twej
Wraz z tobą nawykam w ciszy.
Warkocz
Znowu nędza do ucha nam śpiewa,
I tej śpiewki słuchamy bezradnie.
W piecu reszta dopala się drzewa —
A co jutro uczynić wypadnie?
Mówię do cię16 z koślawym uśmiechem:
«Mam ja trąby, fujary, organy,
Śpiewak ze mnie, co kupczy17 swym echem —
Gdzież mam echu ustawić stragany?»
Z bezmyślnego wyrazem skupienia
Dzieci nasze w nas patrzą ciekawie.
Ty mi ruchem wskazujesz ramienia
Bose nogi, zwieszone na ławie.
Ból się skrzętny w twych wargach trzepocze,
Aż myśl zbawcza w tym bólu urasta:
«Wiem, co zrobię! Obetnę warkocze
I na sprzedaż poniosę do miasta!
Głód je co dzień przepala zarzewiem,
Co dzień wiotsze i wartość już tracą.
Tak mi smutno i straszno, bo nie wiem,
Ile ludzie za warkocz zapłacą?»
Śnieg
Pamiętam ów ruchliwie rozbłyskany szron
I śniegu ociężałe w gałęziach nawiesie18,
I jego nieustanny z drzew na ziemię zron19,
I uczucie, że w słońcu razem z śniegiem skrzę się.
A on ciągle narastał tu w kopiec, tam — w stos,
I drzewom białych czupryn coraz to dokładał,
Ślepił oczy i łechtał podbródek i nos,
I fruwał — i tkwił w próżni — i bujał, i padał.
I pamiętam ów niski, wpół zapadły dom,
I za szybami włóczek różnobarwne wzory.
Kto tam mieszkał? Pytanie — czy człowiek, czy gnom20?
Byłem dzieckiem. Śnieg bielą zasnuwał przestwory.
Dotknąłem dłonią szyby, mimo strachu mąk,
I uczułem ślad hojny, niby czarów zbytek21.
Tą dłonią dotykałem mych sprzętów i ksiąg,
I niańki, by ją oddać na baśni użytek...
Serce marło, gdym w dłoni unosił22 ten ślad
W ciszę śniegu, co prósząc, weselił się w niebie.
Śnieg ustał — i minęło odtąd tyle lat,
Ile trzeba, by ślady zatracić do siebie.
Jakże pragnąłbym dzisiaj, gdy swe bóle znam,
Stać, jak wówczas, przed domu wpół zapadłą bramą
I widzieć, jak śnieg ziemię obiela ten sam,
Śnieg, co fruwa i buja, i pada tak samo.
Z jakimż płaczem bym zajrzał — niepoprawny śniarz23 —
Do szyby, by swą młodość odgrzebać w jej szronie —
Z jakąż mocą bym tulił uznojoną24 twarz
W te dawne, com je stracił, w te dziecięce dłonie!
Przypisy:
1. wskroś (daw.) — przez, na przestrzał. [przypis edytorski]
2. wtóry (daw.) — drugi. [przypis edytorski]
3. spopod (gw.) — spod. [przypis edytorski]
4. snać a. snadź (przestarz.) — widocznie. [przypis edytorski]
5. pułap — sufit. [przypis edytorski]
6. będziem (gw.) — będziemy. [przypis edytorski]
7. ciężkota — ciężkość. [przypis edytorski]
8. lico (daw.) — twarz. [przypis edytorski]
9. jeno (daw., gw.) — tylko. [przypis edytorski]
10. niemota — niemożność mówienia. [przypis edytorski]
11. społem (daw.) — wspólnie. [przypis edytorski]
12. zbraknąć — nie wystarczyć. [przypis edytorski]
13. czczość — głód, pustka. [przypis edytorski]
14. gdym w blasku świecy na wprost ciebie siedział — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: gdy (...) siedziałem. [przypis edytorski]
15. zbraknąć — nie wystarczyć. [przypis edytorski]
16. do cię — dziś popr.: do ciebie. [przypis edytorski]
17. kupczyć — czynić przedmiotem handlu rzeczy, które nie powinny być źródłem materialnego zysku. [przypis edytorski]
18. nawiesie (neol.) — nagromadzenie czegoś. [przypis edytorski]
19. zron (neol.) — spadanie; od czas. ronić, tj. upuszczać, powodować spadanie. [przypis edytorski]
20. gnom (pogard.) — niski człowiek. [przypis edytorski]
21. zbytek (iron.) — przesada w czymś. [przypis edytorski]
22. gdym w dłoni unosił — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: gdy (...) unosiłem. [przypis edytorski]
23. śniarz (neol.) — marzyciel. [przypis edytorski]
24. uznojony (daw.) — zmęczony. [przypis edytorski]