II

O zmierzchu

Gdy zmierzch na oknie naszym już dosięga kwiatów,

My, w cień wspólny związani na znajomej ścianie —

Myślami do dwu różnych odbiegamy światów,

Dłońmi zwarci w tym ziemskim, jak na pożegnanie.

Wędrówka myśli naszych, stroniących od ciała,

Każe pod grozą straty trwać w znieruchomieniu —

Dech przy tchu, skroń przy skroni, ramię przy ramieniu,

I unikać wszystkiego, co szumi lub pała...

Czuję ucho twe miękkie — zgrzane przy mym uchu,

Lecz go nie śmiem ochłodzić wilgotnych warg brzegiem,

By dreszczem nieobacznym1 lub pieszczot zabiegiem

Nie skłócić nabytego od zmierzchów bezruchu.

Przypisy:

1. nieobaczny (daw.) — niebaczny. [przypis edytorski]