I

Południe

Obłok blaskiem sam siebie zaćmiewa w upale,

Dno błękitem przeciera, lub nie ma dna wcale.

Rumianek, co w tych żarach biel gubi cudacznie,

Trzykroć w nic się odzłoci, nim kwiatem być zacznie...

Płat murawy od wzgórza całą źdźbeł bezsiłą

Zielenieje mi w oku — w skrócie i pochyło...

Głos od brzmienia własnego w tej ciszy odwyka,

Nie chce mu się być głosem — bez żalu zanika.

Drwal, nogi rozkraczywszy, z zadumą snu szczerą

W pień uderza zbłyskaną od słońca siekierą.

Echo się do uderzeń opóźnia o mgnienie,

A ja właśnie to drobne chwytam opóźnienie

I nim odgłos siekiery osobno dolata,

Całe niebo przeżywam i zwiedzam pół świata!

W tych przerwach między echem a ciosów bezgwarem

Dusza moja, z niczego zrodzona nad jarem,

Szuka wolnej umieszczki1 dla trwania na nice2,

Dla istnienia na opak, dla tchu — w tajemnice!

Nie wie o tym siekiera, że w ten dzień słoneczny

Pracuje na baśń moją, na mój żywot wieczny!

I że w jedną jedyną bezbrzeż się zespala

Jej połysk i pnia wygłos — mój sen i ruch drwala!

Że echo do uderzeń opóźnia się czaru,

By snom dać krztynę czasu na wstęp do bezmiaru!

Przypisy:

1. umieszczka — miejsce. [przypis edytorski]

2. na nice (daw.) — na opak, na drugą stronę. [przypis edytorski]