Pszczoły

W zakamarku podziemnym, w mieszkalnym pomroku,

Gdzie zmarły, zamiast dachu, ma nicość nad głową,

W pewną noc Wiekuistą, a dla nas — Lipcową

Coś zabrzękło... Śmierć słyszy i przynagla kroku...

A to — pszczoły, zmyliwszy istnienia ścieżynę,

Zboczyły do tych pustek, jak do złego ula!

Rój się iskrzy tak obco, tak brzęcząco hula,

Że strach w mroku tę jurną ujrzeć pozłocinę1!...

A zmarli w zachwyceniu, źrenicę rozwiewną

Przesłaniając od blasku skruszałych rąk wiórem,

Tłoczą się cień do cienia i wołają chórem:

— «To — pszczoły! Pamiętacie? To — pszczoły na pewno!»

Przytłumione snem bóle na nowo ich trawią!

Wdzięczni drobnym owadom za zbudzoną ranę,

Z wszystkich sił swej nicości patrzą w skry zbłąkane,

Co wzdłuż śmierci i w poprzek żywcem się złotawią...

Znali niegdyś te cudła2 złotego pomiotu,

A dzisiaj, zaniedbani w swych mgieł niedobrzysku,

Podziwiają skrzydlatą szaradę rozbłysku

I chyżą łamigłówkę brzęczącego lotu!

Ale, drogę powrotną zwęszywszy w odmęcie,

Pszczoły lśnią się gromadą już co chwila rzadszą,

Już — w świat się przedostając, gasną na zakręcie, —

Już ich — nie ma! — A oni wciąż patrzą i patrzą...

Przypisy:

1. pozłocina (neol. od czas. pozłocić) — coś złocistego, złocisty blask. [przypis edytorski]

2. cudło (daw.) — cudo, dziwo, niezwykłość. [przypis edytorski]