[Śledzą nas... Okradają z ścieżek i ustroni]

Śledzą nas... Okradają z ścieżek i ustroni,

Z trudem przez nas wykrytych. Gniew nasz w słońcu pała!

Śpieszno nam do łez szczęścia, do tchów naszych woni,

Chcemy pieszczot próbować, poznawać swe ciała.

Więc na przekór przeszkodom źrenicą bezradną

Chłoniemy się nawzajem, niby dwa bezdroża,

A gdy powiek znużonych kotary opadną,

Czujemy, żeśmy wyszli z uścisków i z łoża.

Nikt tak nigdy nie patrzał1, nie bywał tak blady,

I nikt do dna rozkoszy ciałem tak nie dotarł,

I nie nurzał swych pieszczot bezdomnej gromady

W takim łożu, pod strażą takich czujnych kotar!

Przypisy:

1. patrzał — dziś popr. forma 3 os. lp cz.przesz.: patrzył. [przypis edytorski]