Wół wiosnowaty

Pierwszy upał wiosenny, skrząc się po murawach

Ślepi szyby w chałupach i wodę we stawach.

Muchy ruchem celowym — a bez celu krążą.

W jeden powój miłosny dwie łątki1 się wiążą.

Świerszcz wzniósł nogę — na baczność, a drugą — w sen dłuży...

Gardziel kwiatu drobnego zachłysnął bąk duży, —

Tylko wół, co tej wiosny czad2 chłonie morderczy, —

Jak rogata mogiła3, w pustkowiu pól sterczy!

Źle mu! Przemęczył żebra, przepracował płuca!

Pole w ślepiach kołuje... Mrok do łba się rzuca...

Nigdy dotąd nie tracił ziemi pod kopytem...

Stracił teraz i runął!... Runął — całym bytem!

Za duży — dla litości, dla snu — zbyt brzuchaty...

A że zemdlał na wiosnę — zwie się Wiosnowaty4.

Toć go znałem! Miał w pysku — woń mlecznej ciepłoty,

W której tchu źródłowieją ziół słodkie wypoty.

Lubił słuchać, jak woda, wargą ssana czujnie,

Na dno brzucha mu spada — dźwięcznie i niechlujnie...

Lubił wgniatać kurzliwie w piach, lśnistszy5 od złota,

Dreptające kopyta z przytwierdkami błota.

Nie wiem, jak się to działo, — ale już o świcie

Wchodził z widnokręgami w obłędne współżycie...

Gdzie się zjawił — tam zawsze tkwił w snów bezokolu6,

I bezdomniał w oborze — i daleczał w polu...

Oczami, co się martwią, choć światu nie przeczą,

Patrzył we mnie, jak w oddal — w mgłę ledwo człowieczą...

Wierzył w Boga, nie wiedząc, że to — Bóg... Na miedzy

Przystawał, by ciąg dalszy snuć owej niewiedzy.

A nie bratał się z ciałem, co marło w niedoli, —

Żył sam w sobie, — poza nim... A ono — niech boli...

I zadrwiły zeń nagle niegodziwe kości:

Nie zniósł wiosny — bez szczęścia, czaru — bez radości...

Poraziło go słońce. Przyśniły się zgony...

Skroń chylę i całuję łeb, snem pomącony,

Twardy, jak głaz, co cierpi z trudem — nie od razu...

Kocham upór męczeński — hej! — takiego głazu!...

A on leży i leży... Muchy grzbiet obsiadły.

Brzuchem w nicość się tłoczy, a wargi pobladły, —

Jęzor z nich się w świat wywarł i na bok zwichnięty

Śmierć liże, niby cukier, dany dla przynęty...

Dzień przystanął opodal... Czas luzem się tuła...

Jar pobliski brzmi osą, jak pusta szkatuła.

Cisza stoi nad polem — żywa i gorąca,

Lecz nad tą ciszą, z istnień utkaną tysiąca,

Góruje tajemnicą drętwego mozołu

Cisza — wezbrana w ciele zemdlonego wołu.

Przypisy:

1. łątka — rodzaj ważki o wysmukłym ciele, zielono lub niebiesko zabarwionym, mający dwie pary błoniastych, wydłużonych skrzydeł. [przypis edytorski]

2. czad — tlenek węgla, woń spalenizny, swąd; tu: wyziewy, duchota. [przypis edytorski]

3. mogiła — tu raczej: kopiec, kurhan, pagórek. [przypis edytorski]

4. Wiosnowaty — formacja słowotwórcza nawiązująca do takich określeń od chorób i cech, jak trędowaty, zezowaty, kołowaty itp., sugeruje, że wiosna zadziałała na wołu jak choroba. [przypis edytorski]

5. lśnistszy (neol.) — bardziej lśniący. [przypis edytorski]

6. bezokole (neol.) — miejsce lub stan poza czasem, poza wszelkimi okolicznościami, jak w terminie gramatycznym bezokolicznik. [przypis edytorski]