I

Zachód

W błękicie — szkarłat zórz! Wniebowstąpienie róż!

Wieczność płonie tak samo, jak płonęła za młodu...

Ogród, gdzie w złotym mchu tkwi odrobina tchu,

Niezbędnego dla ciebie, co śnisz wnętrze ogrodu.

By iść do tamtych stron, odzyskać trzeba zgon,

Zagubiony w tym bycie, co narzucił się światu.

Nic nie mów — tylko patrz! I nie patrz, ale płacz,

Bo już nie ma dla duszy wyjścia z tego szkarłatu!