[Zazdrość moja bezsilnie po łożu się miota...]

Zazdrość moja bezsilnie po łożu się miota:

Kto całował twe piersi, jak ja, po kryjomu?

Czy jest wśród twoich pieszczot choć jedna pieszczota,

Której, prócz mnie, nie dałaś nigdy i nikomu?

Gniewu mego łza twoja wówczas nie ostudzi!

Poniżam dumę ciała i uczuć przepychy,

A ty mi odpowiadasz, żem marny i lichy,

Podobny do tysiąca obrzydłych ci ludzi.

I wymykasz się naga. W przyległym pokoju

We własnym się po chwili zaprzepaszczasz łkaniu,

I wiem, że na skleconym bezładnie posłaniu

Leżysz, jak topielica na twardym dnie zdroju1.

Biegnę tam. Łkania milkną. Cisza, niby w grobie.

Zwinięta, na kształt węża, z bólu i rozpaczy

Nie dajesz znaku życia — jeno2 konasz raczej,

Aż znienacka za dłoń mię3 pociągasz ku sobie.

Jakże łzami przemokłą, znużoną po walce

Dźwigam z nurtów pościeli w ramiona obłędne!

A nóg twych rozemknione4 pieszczotami palce

Jakże drogie mym ustom i jakże niezbędne!

Przypisy:

1. zdrój — źródło. [przypis edytorski]

2. jeno (daw., gw.) — tylko. [przypis edytorski]

3. mię (daw.) — mnie. [przypis edytorski]

4. rozemkniony — otwarty. [przypis edytorski]