Znikomek

W cienistym istnień bezładzie Znikomek błąka się skocznie.

Jedno ma oko błękitne, a drugie — piwne, więc raczej

Nie widzi świata tak samo, lecz każdym okiem — inaczej —

I nie wie, który z tych światów jest rzeczywisty — zaocznie1?

Dwie dusze tai w swej piersi: jedna po niebie się włóczy, —

Druga — na ziemi marnieje. Dwie naraz kocha dziewczyny:

Ta czarna — snu wieczystego na pamięć barwnie się uczy, —

Ta jasna — całun powiewny tka dla umarłej doliny.

Którąż z nich kocha naprawdę? Złe ścieżki! — Głębokie wody! —

Urwiska! — Nawoływania! — I znikąd żadnej pomocy! —

I powikłane od lęku, w mrok pierzchające2 ogrody! —

A w dłoniach — nadmiar istnienia, a w oczach — okruchy nocy!

I mgła na ustach dziewczyny, rumianych marzeń rozgrzewką, —

A kwiaty wzajem się widzą — a zgony wzajem się tłumią! —

Znikomek spożył kęs nieba i miesza złotą mątewką3

Cień własny z cieniem brzóz kilku. A brzozy śnią się i szumią...

Przypisy:

1. zaocznie — tu: obiektywnie, niezależnie od tego, co się widzi. [przypis redakcyjny]

2. pierzchać — uciekać, znikać. [przypis redakcyjny]

3. mątewka a. mątew — drewniane narzędzie do mieszania. [przypis redakcyjny]