Pomiędzy

Tak stoi i stoi gapiąc się w okno

na ten plac gasnący w listopadowym zmierzchu;

nic nie widzi, wiem to, sama pamiętam ten widok, kiedy go nie widać

to szumiące ruchome tło wydarzeń, których nie ma

ale dzięki temu ruchowi wydaje się, że bardziej mogłyby być;

tak stoi i stoi i czas się w nim zatapia

jak w rozlewisku afrykańskiej rzeki o zachodzie słońca

brodzą w niej ptaki, stają, patrzą, mija wieczność, a one stoją;

i tak patrzy-nie-patrzy, przekraczając jak zawsze

swoim niezbyt jednoznacznym sposobem istnienia

granicę pomiędzy jest a da się pomyśleć, pomiędzy

męskim a żeńskim, pomiędzy w środku i na zewnątrz,

pomiędzy tęsknię a mam; pomiędzy

pomiędzy

listopad 1998