Jutrzenka duszy

Gdy świt białoróżowy w duszę rozpustnika

Wnika wraz z Ideału gryzącym widziadłem,

Działaniem tajemnicy mściwej — w tym upadłem,

Odrętwiałem bydlęciu Anioł się ocyka.

Niedostępnych nieb ducha błękitne przestworze

Przed upadłym, co jeszcze marzy, rwie się, rani,

Otwiera głąb ciągnącą jak paszcza otchłani —

Tak, o bóstwo me drogie, czysty, świetlny tworze!

Ponad orgii bezmyślnych dymiącymi szczęty1,

Twe rysy mi różowiej, jaśniej, cudniej świecą

I przed mą rozszerzoną wciąż krążą źrenicą.

Blask dnia przyćmił świec blaski, lecz obraz twój święty —

Wciąż zwycięski, o duszo ty promieniejąca,

Lśni do nieśmiertelnego upodobnion słońca!

Przypisy:

1. szczęty — dziś popr. forma N. lm: szczętami. [przypis edytorski]