Harmonia wieczorna

Oto czas, gdy kwiat każdy, drżąc na swej krzewinie,

Wyziewa aromaty jak kadzielnic łona;

W mgle wieczornej wir dźwięków, krąży woń pieszczona,

Walc rzewliwy1, szał jakiś pełen tęsknot płynie.

Każdy kwiat zieje wonie jak kadzielnic łona,

Skrzypce rwą niby serce w ucisku godzinie;

Walc rzewny, szał jakiś pełen tęsknot płynie!

W górze — Nieb pięknych, smutnych, świąteczna opona.

Skrzypce rwą niby serce w ucisku godzinie,

Serce, któremu wstrętna nicość niezmierzona!

Niebo smutne i piękne jak wielka opona;

Słońce w krwi swej stygnącej zgasło na wyżynie...

Serce, któremu wstrętna nicość niezmierzona,

Żadnego śladu świetlnej przeszłości nie minie!

Słońce w krwi swej stygnącej zgasło na wyżynie...

Pamięć twa jak monstrancjum2 lśni mi w głębi łona!

Przypisy:

1. rzewliwy — rzewny, pełen żalu, smutku. [przypis edytorski]

2. monstrancjum — właśc. monstrancja: przedmiot w liturgii chrześc. służący do umieszczania w nim konsekrowanej hostii (uznawanej za ciało Jezusa Chrystusa, Boga-Człowieka); monstrancje są bogato zdobione, wykonane ze złota, kształtem mogą przypominać świątynię lub mieć formę solarną (od centralnego pojemnika na hostię odchodzą promienie jak od słońca). [przypis edytorski]