Cały świat byś ściągnęła...

Cały świat byś ściągnęła w twej uliczki brudy,

Nierządnico! okrutną czynią ciebie nudy!

Aby wyćwiczyć zęby swe do tej igraszki,

Co dzień jednego serca trzebać, jednej czaszki;

Oczy twe gorejące, jak szyby sklepowe

Na jarmarkach, gdzie płoną gałęzie cisowe,

Są — jako pożyczanej potęgi dzierżawa

I nigdy nie poznają swej piękności prawa.

Ślepa — głucha maszyno! W okrucieństwa płodna,

Zbawienna ścierko, zawsze krwi człowieczej głodna,

Nigdyż nie miałaś wstydu i, patrząc w zwierciadło,

Czyż nigdy nie widziałaś, jak ciało twe bladło?

Czyż całą mądrość grzechu znasz? Wobec ogromu

Jego — czyliś nie drżała z bojaźni i sromu1,

Gdy natura, olbrzymia w swych tajnych zamiarach,

Ciebie, która królujesz w ciemnych lupanarach2,

Wzywa — aby geniusza stworzyć — do udziału?

O wzniosłości ohydna! cudzie pełny kału!

Przypisy:

1. srom (daw.) — wstyd. [przypis edytorski]

2. lupanar (daw.) — dom publiczny. [przypis edytorski]