Śmierć kochanków

Zapachów lekkich pełne będą nasze łoża,

Łoża jak grób głębokie — a w środku komnaty

Będą dla nas w wazonach kwitły dziwne kwiaty,

Rozkwitłe pod jaśniejszym błękitem przestworza.

Wśród mdlejących upałów ich woni ostatnich,

Dwa nasze serca będą jako dwie pochodnie,

Co odbiją swe blaski szeroko i zgodnie

W duchach naszych złączonych, tych zwierciadłach bratnich.

W mistyczny zmierzch, przez róże i błękity senne,

Niby łkanie przeciągłe, żegnaniem brzemienne1,

Zamienimy jedynej błyskawicy lśnienie...

A potem drzwi otworzy lekka dłoń anioła,

Co radosny i wierny do życia powoła

Zamącone2 zwierciadła i martwe płomienie.

Przypisy:

1. brzemienny — ciężarny; pełen czegoś, obfity w coś. [przypis edytorski]

2. zamącony — zmącony, zaburzony, taki, który stracił przejrzystość lub klarowność. [przypis edytorski]