Życie wymarzone

W sali: kominek, szczapy drewna; świece płoną,

Zawsze na czas wieczerza, palmy i gitary,

Florety, kwiat granatu, wonny tytoń stary,

Gdzie można długo gadać w noc pod gwiazd obroną.

Na wiosnę bzy, konwalie, róż pobladłe łuny,

Latem lipy, jaśminy i smukłe goździki

Pełgałyby w zmierzchaniu; w dole szmer muzyki,

Gdzie tak miło wałęsać się pełnym zadumy.

Mężczyźni wszyscy byliby wybornej rasy,

Poskromiciele prości najtrudniejszej Muzy,

Wsparłyby się kobiety o ich szorstkie bluzy,

Po rosie wlokąc uśmiech wdzięczny i atłasy.

Tak by się rozmyślało, zagubionym w wonie,

Perfum i ramion w bieli, kwiatów i wachlarzy,

O jasnych włosach miękkich, o ściemnionej twarzy,

Stuleciach dawno zgasłych, poniechanej stronie.