Płacz niemowlęcia

Mariuszowi Zbiciakowi

Jedno z tych, do niedawna

nic nie znaczących, słów,

słowo avocado,

przyśniło mi się,

ostatnio, okrutne

i spolszczone w sposób,

jakiego by się nie powstydził

Miron Białoszewski. Konając,

zmuszony byłem odczytać je

w lustrze. Koszmar,

o którym można powiedzieć,

że pojawił się w porę,

że to jest jak dymanie córki

burmistrza,

że burmistrz ma dwie córki,

że prezydent też ma córkę,

że córka prezydenta urodziła

bliźniaczki,

że dymania jest na sto lat,

że avocado,

że nareszcie jest coś,

co mi się śni. Od niedawna.

Do niedawna śnił mi się

Trevor. Jakiś Trevor.

Podejrzany typ. Podobny

do tego, który nachodził

moją matkę i sprzedawał jej

opłatki. Dawno go tutaj

nie widziałem. Miałem

napisać wiersz

o Japonkach dla Mariusza.

Japonki są jak avocado.

Trevor coś o tym wie.