Tłumacząc „Pana Tadeusza” na bułgarski

Tysiąc lat prześladowań i nagle

rodzę się ja. Jeszcze ćwierć wieku

prześladowań pod pomnikiem Wdzięczności

i znowu się rodzę. Tym razem

jest więcej hałasu

i są dziewczyny. Dużo dziewczyn,

które swego czasu prześladowano

z bardzo dziwnych powodów.

Zapytał grzecznie: „Człowieku, i ty

nazywasz to poezją lat dziewięćdziesiątych?”

Powiedziałem: „Nazwę to

Dziennikiem Anny Frank

pierwszej połowy przyszłego stulecia,

pod warunkiem, że jesteś samochodem

i wywieziesz mnie

do Amsterdamu, kapralu”.