Uścisk umierającego
Jeśli wierzyć przekazom ustnym,
na tym sedesie siadywała
pierwsza dama polskiej poezji. Kotek,
który zrobił tu swoje przede mną,
zostanie współbohaterem niezłej elegii.
Z pokładami gołębiego gówna na balkonie
zmagała się cała antologia liryki kobiecej.
Książka, którą przeglądam,
to prawdziwy dowód milczenia Różewicza
[ja też milczę po niemiecku]. Obrazy
w pracowni po drugiej stronie korytarza
są martwe jak rybie
głowy [tej zbrodni nie ujawnią
nekrologi], które usiłują połknąć
małą część wszechobecnego kurzu.
Droga powrotna do pokoju,
w którym ktoś jednak sprząta,
powoli wylatuje mi z pamięci,
bo za dużo myślę
o przekazach ustnych.