Faktura tła

Ma na sobie drelich zachlapany olejną,

rozklapane trampki, czapeczkę z gazety.

Jest jak jego praca. Przechodzą

przez niego.

— Mój syn, filozof uniwersytecki — przedstawia

pani profesor ASP kuratorowi wystawy

młodzieńca w złości dźwigającego jej ciężkie

abstrakcje z samochodu.

— Tą instalacją wyrażam relacje przestrzenne —

— rzecze inny profesor o czymś z blachy i drewna;

następnie żąda kołka w określonym punkcie

sufitu, upatrzonym z podłogi.

Strzela z miarki. Obraca wykałaczkę w zębach.

Chwila luzu. Wzrok obojętnie omiata większy format.

Ręka sprawdza, czy trzon siedzi ciasno w młotku.

Czy ostrza przecinaka do drutu schodzą się równo.