Cyrano de Bergerac

Komedia bohaterska w pięciu aktach

Dedykacja autora

Chciałem duszy CYRANA poświęcić ten poemat.

Gdy jednak dusza jego wcieliła się w ciebie, COQUELINIE1, poświęcam go Tobie.

E.R.

Słówko od tłumaczów

Sztuka, którą dziś w polskim przekładzie czytelnikom podajemy, nie schodzi od czasu swego zjawienia się z afisza paryskiego teatru de la Porte St. Martin, gdzie niezrównany Coquelin w tytułowej roli co wieczór wznieca zachwyty oczarowanych widzów i słuchaczów. Wydana w książce, rozeszła się ona w olbrzymiej, przez najpoczytniejsze powieści najpoczytniejszych autorów nieosiągniętej liczbie 200,000 egzemplarzów2! Dane te same już świadczą o niepospolitej wartości dzieła; jedynie bowiem tylko utwór znakomity i górujący nad całą literacką produkcją chwili bieżącej, przede wszystkim zaś utwór, w którym dane społeczeństwo odczuje żywe tętno swojego ducha, a więc utwór, posiadający wszelkie warunki arcydzieła, może osiągnąć powodzenie tak niezwykłe!

Olbrzymie to powodzenie zaintrygowało krytykę w wysokim stopniu i można śmiało powiedzieć, że o Bergeracau, który się w początku bieżącego roku ukazał, napisano w ciągu niewielu miesięcy małą biblioteczkę. Mianowicie krytykom nie-Francuzom wydawało się powodzenie to zagadkowym; każdy z nich przeto3, doszukując się jego przyczyny, usiłował ją wytłumaczyć na swój sposób. Jedni z nich, zbyt pochopni do tak rozwielmożnionego4 w krytyce „prorokowania literackiej pogody”, dopatrywali się tutaj oczywistego jakoby bankructwa realistycznych prądów, przewodniczących spółczesnej5 literackiej produkcji, i reakcji w kierunku dawno pogrzebanego romantyzmu. Inni, bacząc na obecny upadek Francji, starali się wytłumaczyć owo powodzenie tą potrzebą, jaka nas w dobie upadku skłania do poglądania6 ku minionej, jaśniejszej przeszłości.

Nie da się zaprzeczyć, iż od tych poronionych płodów, jakimi nas pod hasłem naturalizmu à outrance7 zasypywano w nowszych czasach, odbiega Bergerac bardzo daleko. Wszelako równie daleko stoi on od tego, co właściwą cechę romantyzmu stanowi. „Jesteśmy tu — jak słusznie powiedziano — w świecie podniet naturalnych, myśli zdrowych i jasnych, uczuć prostych, silnych, szukających szczerego wyrazu i szczery wyraz znajdujących sobie”, a to i owo, co romantyzmem tchnąć się zdaje w Bergeracu, jest wynikiem samego przedmiotu i kolorytem epoki. Czy można mówić o romantycznej reakcji w tych warunkach?

Co prawda, oświetlenie tutaj, tak samo jak i w Trzech muszkieterach8 poetyckim9 jest, a ktokolwiek czytał Pamiętniki kardynała de Retz10, ten wie, iż ci ludzie Frondy11, którą w Bergeracu czuć już tętniącą w powietrzu, cokolwiek innymi byli, aniżeli ich przedstawiają poeci. Również wie każdy Francuz, znający swe dzieje, że ów Cyrano, który w naszej sztuce tak jasnym i czystym jest bohaterem, był jednym z najgorliwszych popleczników kardynała Mazarina12, co niewątpliwie pewien cień rzuca na jego osobę. Jeżeli więc Francuzi z taką lubością poglądają ku ludziom Frondy w Trzech muszkieterach, jeżeli się tak zachwycają Bergerakiem, to nie dlatego, by im postaci te przypominały jaśniejsze jakieś, świetniejsze czasy; wszakże z daleko większą słusznością mogliby wzrok swój zwracać ku napoleońskiej epopei. Postaci te pociągają ich głównie dlatego, że w nich odnajdują tego warchoła, który w każdym Francuzie tkwi, któremu na imię tak samo być może Déroulède13 lub Rochefort14, jak i Zola15, a którego tu znajdują usprawiedliwionym i wyidealizowanym!

Oczywista rzecz, iż poza tą świetnie scharakteryzowaną, specyficznie francuską krewkością, zabarwiającą niejako wszystkie czynności Bergeraca, są jeszcze ogólnie ludzkie uczucia, będące tych czynności pobudką, a dochodzące w nich do bardzo pięknego i silnego wyrazu. Jest męstwo, jest nienawiść wszystkiego, co podłe, jest szlachetna duma, jest miłość, jest poświęcenie! Tymi musi on wziąć każdego szlachetnie myślącego człowieka i nie ma obawy, by — jak przypuszczano — Bergerac mógł być u nas nieodczutym i niezrozumianym, to zaś tym bardziej że, toute proportion gardée16, pomiędzy naszymi ludźmi z XVII wieku dałoby się odnaleźć dość zbliżone typy. Chęć wydobycia tego podobieństwa i zachowania utworowi owej archaicznej myszki, która pierwowzorowi jest właściwą, była powodem, dlaczego tłumacze w swoim przekładzie starali się od czasu do czasu przynajmniej zaznaczyć język z XVII w. Zdawało im się, że w tej szacie bardziej swojsko będzie tej mieszaninie wykwintu i rubaszności, które cechują styl utworu, tudzież owej retoryce, która tu i ówdzie w dłuższych tyradach Bergeraca dochodzi do wyrazu.

Niemniej płonną — jak sobie pochlebiają tłumacze — była wyrażona z pewnych stron obawa, że niepodobna będzie oddać ducha utworu w przekładzie polskim. Trudności były wielkie, tak z powodu nadzwyczaj ruchliwego stylu autora, jak i z przyczyny licznych aluzji do spółczesnej Cyranowi literatury, którymi sztuka jest przepełniona. Mimo to mogą sobie tłumacze oddać tę sprawiedliwość, iż trudności te szczęśliwie pokonali, pochwyciwszy ruch stylowy, utworowi właściwy, i nie zatraciwszy żadnej z artystycznych intencji autora. Ażeby zresztą czytelnikom wniknięcie w ducha utworu ułatwić, zamieszczają oni na końcu drugiego tomu objaśniające przypiski17, które mniej obeznanym z literaturą francuską posłużą jako klucz do zrozumienia artystycznych zamierzeń autora.

Włodzimierz Zagórski

Cyrano de Bergerac

OSOBY:

  1. Cyrano de Bergerac
  2. Baron Chrystian de Neuvillette
  3. Hrabia de Guiche
  4. Ragueneau — pasztetnik
  5. Le Bret, Cuigy, Brissaille — szlachta, przyjaciele Cyrana
  6. Kapitan Carbon de Castel-Jaloux
  7. Pierwszy, Drugi, Trzeci, Czwarty, Piąty, Szósty, Siódmy, Ósmy — kadeci
  8. Lignière — poeta pijak
  9. Wicehrabia de Valvert — dworzanin hr. de Guiche
  10. Pierwszy, Drugi, Trzeci — margrabiowie
  11. Montfleury, Bellerose, Jodelet — aktorowie
  12. Szwoleżer18
  13. Muszkieter
  14. Drugi muszkieter
  15. Odźwierny
  16. Mieszczanin
  17. Jego syn
  18. Rzezimieszek
  19. Widz
  20. Gwardzista
  21. Pierwszy muzyk
  22. Drugi muzyk
  23. Natręt
  24. Pierwszy, Drugi, Trzeci — poeci
  25. Pierwszy, Drugi, Trzeci – pasztetnicy19
  26. Kapucyn
  27. Bertrandou — fajfer20
  28. Oficer hiszpański
  29. Roksana
  30. Liza — żona Raguenau’a
  31. Ochmistrzyni Roksany
  32. Aktorka
  33. Subretka21
  34. Kwiaciarka
  35. Roznosicielka chłodników
  36. Matka Małgorzata
  37. Siostra Marta
  38. Siostra Klara
  39. Pierwszy, Drugi, Trzeci — paziowie
  40. Tłum, mieszczanie, margrabiowie, muszkieterzy, rzezimieszki, pasztetnicy, poeci, gaskońscy kadeci, komedianci, skrzypiciele22, dzieci, hiszpańscy żołnierze, widzowie obojej płci23, „wykwintnisie”, komediantki, mieszczanki, zakonnice itd.

Rzecz dzieje się w pierwszych czterech aktach w r. 1640, w piątym akcie w r. 1655.

AKT PIERWSZY

Przedstawienie teatralne w Hôtel de Bourgogne.

(przekład W. Zagórskiego)

Scena przedstawia salę teatralną w Hôtel de Bourgogne w r. 1640. Jest to rodzaj szopy do gry w piłkę (jeu de pomme), przeobrażonej i udekorowanej odpowiednio swojemu nowemu celowi.

Sala jest długim prostokątem, widzianym z boku, tak iż jedna z jej ścian tworzy głąb, idącą od pierwszego planu po prawej ku ostatniemu planowi po lewej stronie, gdzie tworzy kąt ze sceną widzianą z boku.

Po obu stronach sceny tej, wzdłuż kulis, stoją rzędy ławeczek. Kurtynę tworzą dwie kotary, które można rozsuwać. Nad płaszczem Arlekina24 herb królewski. Z estrady schodzi się do sali szerokimi schodami; po obu stronach tych schodów miejsca dla skrzypków. Przy rampie rząd świec.

Dwa rzędy galerii bocznych, jeden nad drugim; górny rząd podzielony na loże. Nie ma krzeseł w parterze, ten bowiem jest właśnie widownią teatru. W głębi tegoż parteru, tj. na prawo, na pierwszym planie, kilka ławeczek, których dalsze rzędy wznoszą się coraz wyżej. Pod schodami, które prowadzą do górnych miejsc, lecz których widać tylko początek, rodzaj bufetu, oświeconego kandelabrami25 i udekorowanego wazonami kwiatów, szkłem, porcelaną, ciastami, butelkami itd.

W środku ściany tworzącej głąb, pod galeriami lóż, drzwi prowadzące do sali, które się otwierają, ilekroć wchodzą goście. Na drzwiach, jako też na widocznych miejscach: na bufecie itd. czerwone afisze z napisem „Chlorisa”.

W chwili podniesienia się kurtyny tonie sala jeszcze w półmroku i jest zupełnie pusta. Pająki26 nad parterem pospuszczane oczekują na lampiarzy.

SCENA PIERWSZA

Publiczność schodzi się powoli. Odźwierny, Rajtarzy27, Lokaje, Mieszczanin, Syn jego, Paziowie, Rzezimieszki itd., później Roznosicielka, „Margrabiowie”, Cuigy, Brissaille itd.

Słychać za drzwiami wrzenie zmieszanych głosów; nagle wchodzi szybkim krokiem Rajtar.

ODŹWIERNY

biegnąc za nim

Hola!... Piętnaście soldów28!....

RAJTAR

Nie płacę!...

ODŹWIERNY

Dlaczego?

RAJTAR

Służę w lekkiej chorągwi domu królewskiego.

ODŹWIERNY

do drugiego rajtara, który wszedł tymczasem

A waść?

DRUGI RAJTAR

Mam wolny wstęp...

ODŹWIERNY

niedowierzająco

Aa!...

DRUGI RAJTAR

Jestem muszkieterem29!...

PIERWSZY RAJTAR

do drugiego

Pustki!...

wskazuje pospuszczane pająki

Nie zapalono świateł nad parterem.

Mamy czas popróbować floretów30...

Krzyżują florety, które ze sobą przynieśli, i zaczynają się bić.

LOKAJ

wchodząc

Pst, Jacku!

DRUGI LOKAJ

przedtem przybyły

A co tam?...

PIERWSZY LOKAJ

pokazując mu karty i kości, które dobywa z kieszeni

Karty!... Kości!...

siada na ziemi

Grajmy!...

DRUGI LOKAJ

drwiąco

Po omacku?...

PIERWSZY LOKAJ

dobywając z kieszeni świecę, którą zapala i przylepia do podłogi

Świsnąłem panu memu świecę...

DRUGI LOKAJ

siadając do gry

To się chwali...

GWARDZISTA

do przechodzącej kwiaciarki

Najbardziej lubię teatr, kiedy ciemno w sali.

Bierze ją wpół.

JEDEN Z SZERMIERZY

dając sztych31

Tusz!32

JEDEN Z GRACZÓW

Żołądź33!...

GWARDZISTA

do kwiaciarki, ciągnąc ją ku sobie

Daj całuska!

KWIACIARKA

wyrywając się

Jeszcze ktoś zobaczy!

GWARDZISTA

pociągając ją w ciemny kąt

Nie ma strachu!...

JAKIŚ JEGOMOŚĆ

siadając na ziemi i rozwijając paczkę z jedzeniem

Przynajmniej człowiek się uraczy...

MIESZCZANIN

prowadzący syna

Stańmy tutaj!...

JEDEN Z GRACZÓW

Trzy tuzy34!...

PODPITY JEGOMOŚĆ

wyciąga butelkę z kaftana i, siadając na ziemi, do siebie

Tak, mój przyjacielu!

Pijmy burgundzkie wino...

pije, po czym z uśmiechem zadowolenia do siebie

...w Burgundzkim Hotelu35!...

MIESZCZANIN

do swego syna

Ta sala tak wygląda jak mordownia jaka...

pokazując końcem laski pijaka

Pijaki!...

jeden z szermierzy potrąca go wśród szermierki

Zabijaki!...

zataczając się na grających

Szulery!

GWARDZISTA

do kwiaciarki, której nie przestał nagabywać

Buziaka!...

MIESZCZANIN

zgorszony, do syna

Chodźmy stąd!...

uprowadzając go, z patosem

I pomyśleć, że to w takiej sali

Zacnego grali Rotrou36!...

MŁODZIENIEC

tymże tonem

I Corneille’a37 grali!...

RÓJ PAZIÓW

wpada, trzymając się za ręce, i śpiewa, tańcząc farandolę38

Trula!... Traderidera!... Traderi!... Trullala!...

ODŹWIERNY

surowym tonem

Paziowie! Bez tych zbytków39!...

PIERWSZY PAŹ

tonem obrażonej godności

Panie, zarzut taki...

spostrzegając, że się odźwierny odwrócił, skwapliwie do drugiego pazia

Szpagat masz? ...

DRUGI PAŹ

Mam dwa kłębki...

PIERWSZY PAŹ

I haki?...

DRUGI PAŹ

I haki!...

PIERWSZY PAŹ

Będziem z góry na wędkę łowili peruki...

RZEZIMIESZEK

zgromadziwszy około siebie kilku podejrzanych drabów

Pamiętajcie, andrusy40, na moje nauki:

Doliniarz41 musi zawsze ślepia mieć otwarte.

Mówi dalej szeptem, z którego później wybrzmiewają pojedyncze wyrazy.

DRUGI PAŹ

woła z parteru do trzeciego pazia na galerii

Hop! hop! Czy masz dmuchawkę?

TRZECI PAŹ

z góry

Mam, i grochu kwartę!

Strzela z galerii grochem na dół.

MŁODZIENIEC

do swego ojca

Co dziś grają?...

MIESZCZANIN

Chlorisę...

MŁODZIENIEC

Czyja to rzecz?...

MIESZCZANIN

uroczyście

Bara42.

To jest sztuka pasterska...

JEDEN Z GRAJĄCYCH

Wygrywam talara43!...

RZEZIMIESZEK

robiąc znak wyciągania chusteczki, za sprawą drobnych ruchów

Chusteczki!...

MIESZCZANIN

do syna

Baro słynie z wykwintu swych wierszy.

JEDEN Z WIDZÓW

do drugiego, pokazując mu miejsce na galerii

Siedziałem tam, gdy Cyda grano po raz pierwszy.

MIESZCZANIN

do syna

Poznasz sławnych aktorów i sławne aktorki,

Jak Montfleury, Bellerose, Jodelet...

RZEZIMIESZEK

robiąc znak wyciągania zegarka

Sikorki44!

JEDEN Z SZERMIERZY

dając sztych

Tusz znowu!... To już drugi!...

GŁOS Z WYŻSZYCH GALERII

Zaświećcież pająki!...

RZEZIMIESZEK

Nożyczkami ostrożnie obcinać koronki...

JEDEN Z PAZIÓW

na parterze

Idzie roznosicielka!...

ROZNOSICIELKA

ukazując się za bufetem

Owoce!... Bakalie!...

Orszada45!... Limonada46!...

GŁOS DYSZKANTOWY

w tłumie

Precz z drogi, kanalie!...

JEDEN Z LOKAJÓW

zdziwiony

Margrabiowie!... W parterze?...

DRUGI LOKAJ

uspokajająco

At, by drwić z publiki;

Pójdą wnet...

Wchodzi rój „Margrabiów”47.

PIERWSZY MARGRABIA

widząc, że sala w połowie jest pusta

Cóż, waszmoście, wchodzimy jak łyki48,

Bez wrzawy, bez awantur, nie depcąc po nogach.

O pfe, pfe! ...

spotykając kilku szlachty pierwej już przybyłych

Cuigy!... Brissaille!...

Całują się.

CUIGY

tonem wesołym

Codziennie w tych progach,

A wszyscy, jako Talii49 wielbiciele stali

Przychodzim, choć jak w rogu ciemno jeszcze w sali...

MARGRABIA

Ach, nie wspominaj waszmość o tej mi ohydzie!

DRUGI MARGRABIA

Pociesz się, mój margrabio: oto lampiarz idzie!...

SALA

witając zjawienie się lampiarza

Aaaa!...

Publiczność grupuje się około świeczników, które lampiarz zapala. Kilka osób zasiada na galeriach. Lignière wchodzi do parteru, prowadząc pod ramię Chrystiana de Neuvillette. Lignière w stroju nieco zaniedbanym wygląda na pijaka z lepszych sfer. Chrystian, ubrany wykwintnie, lecz niemodnie, zdaje się wielce czymś zajęty i rozgląda się po lożach.

SCENA DRUGA

Ciż sami. Chrystian, Lignière; później Ragueneau i Le Bret.

CUIGY

Lignière!...

BRISSAILLE

śmiejąc się

Trzeźwy jeszcze?...

LIGNIÈRE

z cicha do Chrystiana

Przedstawić waćpana50?...

Chrystian przytwierdza skinieniem głowy

Baron de Neuvillette...

Ukłony.

SALA

podczas gdy do góry podciągają pierwszy świecznik zapalony

Aaaa!...

CUIGY

patrząc na Chrystiana, półgłosem do Brissaille’a.

Twarzyczka cacana!

PIERWSZY MARGRABIA

który to posłyszał

Phi!...

LIGNIÈRE

przedstawiając ich Chrystianowi

Panowie de Cuigy... de Brissaille...

CHRYSTIAN

z ukłonem

Szacunek!

PIERWSZY MARGRABIA

do drugiego

Niebrzydki, tylko w kryzie51 ten układ koronek

I ta w kaftanie fałda to dziś już niemodnie.

LIGNIÈRE

do Cuigy’ego

Pan przyjeżdża z prowincji...

CHRYSTIAN

Właśnie trzy tygodnie

Jak przybyłem, wojaczki pragnąc zakosztować.

Od jutra służę w gwardii, w kadetach...

CUIGY

uprzejmie

Winszować!...

PIERWSZY MARGRABIA

przyglądając się osobom wchodzącym do lóż

Oto prezydentowa Aubry...

ROZNOSICIELKA

Ciastka, mleko!...

CUIGY

do Chrystiana, wskazując mu salę napełniającą się powoli

Schodzą się...

CHRYSTIAN

Tak, i licznie...

PIERWSZY MARGRABIA

Płynie jakby rzeką

Cały świat wielki...

Wymieniają panie w miarę, jak te wchodzą do lóż, bardzo strojne. Wymiana ukłonów i uśmiechów.

DRUGI MARGRABIA

Patrzcie, oto wchodzą panie

De Guéméné...

CUIGY

De Bois-Daufin...

PIERWSZY MARGRABIA

Moje kochanie!...

BRISSAILLE

Charigny...