Elegia

— Umarło mi cudne miasto —

cudne miasto moje;

spowiłem je w smutek,

jak w żałobne zawoje1.

— Gdzież te wiry kołujące, tęczowe,

tak niedawno wieńczące mą głowę

w jasnych salach w godzinie upojeń?

Cóż te ulice urzekło?

czemuż z nich życie uciekło,

waląc w gruzy pałace mych rojeń?

— Gdzież słowa tych porozumień prawdziwych,

co dźwięczały jak strumień fal żywych,

duszy niosąc duszę w podarunku?

Ach! beznadziejnie zwietrzały

te czarodziejskie kordiały2,

co w urocznym iskrzyły się trunku.

Onych przemian nie rozumie myśl baczna —

— Jaka sztywność w tym tłumie dziwaczna!

Rząd za rzędem — manekinów tyle! —

Życia mi szkoda i krasy3

ludzi wspominam i czasy,

co przewiały jak barwne motyle.

— Umarło mi cudne miasto —

cudne miasto moje;

spowiłem je w smutek,

jak w żałobne zawoje.

Przypisy:

1. zawój — turban; nakrycie głowy udrapowane z szala lub chusty. [przypis edytorski]

2. kordiał (daw.) — lek wzmacniający (szczególnie serce; od łac. cordialis: serdeczny); później: wyborny trunek. [przypis edytorski]

3. krasa (daw.) — uroda, piękno. [przypis edytorski]