Pokoiki do wygaśnięcia

„Odczuwamy bezkształtny strumień powietrza”

i sen jest formą echa. Wewnętrzny głos

a w jego nurcie inny jeszcze, jakby rdzeń?

A z czego się składa ta piosenka,

to akwarium tonów, ten sklepik cichy

po szesnastej w niedzielę na Podolanach?

Rozluźniam mięśnie grzbietu i słucham,

z którymś oddechem przyjdzie zrozumienie,

wtedy jeśli powiem jasno, to będzie to

powiedziane.

Rozprasza mnie myśl, że poza słowami

istnieje jeszcze tyle „tonów składowych”,

w ciele budzi się ochota, by się zachłysnąć,

zapowietrzyć i błysnąć jak magnezja,

ale to niemożliwe.

Upchnąć się całkiem

w słowach i wysłać, to jest marzenie,

aż pod powiekami przemyka cień i żyłka

drga w oku jakby chciała pęknąć,

lecz nic się nie dzieje:

„Mały jadowity ludek

pracuje spokojnie i drąży głębokie tunele,

rzeka podnosi się i zalewa wszystko,

tylko w świecie widać jej piękno”.