***

Ojcu

Na ulicach zostali tylko ci, którzy nie boją się

wiatru i chmur. Kiedy wieje, tracę czujność.

Wraca milczenie. Znów rozmawiamy w ciszy

i rozumiemy się bez słów. Może nawet trochę lepiej

niż wtedy. To nie był czas na rozmowy o bólu,

nigdy nie jest, nie da się go objaśnić.

Ból wchłania się jak cysta,

czasem tylko jeszcze uwiera jak przyciasne buty.