LXVIII. Nagły deszcz

martwy jest mój przyjaciel

a mój oddech z niego

a moje kości i moje ciało rozszczepione

nawet gdy nie wychodzę z domu

i nieprzygwożdżone są ręce moje

do rąk jego wysupłanych stamtąd

kiedy się chwytam braku powietrza

i nieprzygwożdżone będą fruwać

jak zapomnienie będą kaleczyć

moje ciało kiedy pójdę precz

i odczepiły się kości moje od kości

jego wpojonych w nagły deszcz