LXXIX

dawniej kiedy umierał stary Dycki

w domu twoich dziadków myślałeś

to nieprawda że w jego śmierci może być

ktoś z kim nie byłeś na podwórku

teraz zaś kiedy stygło ciało Leszka

a słońce rozpoczynało swoją wędrówkę

gdzie indziej aniżeli my skupieni

w domu żałoby wokół własnych krzyków

myślałeś to nieprawda że w jego śmierci

może być ktoś z kim nie byłeś dotąd

poróżniony bo nawet słońce szuka z tobą zaczepki

kiedy się w sobie zamyka do jutra