LXXVII. Kobieta z radioodbiornikiem

można odczepić się domu ale żeby nie mieć

swojej śmierci i zmarłych z którymi daje się

zamieszkać na warszawskim dworcu

jeżeli dom podupadł albo się nie ziścił

doprawdy nie chciałabym żyć bez swoich

zmarłych dlatego codziennie przychodzę na dworzec

by porozmawiać z ludźmi którzy mają wszystko

(„nawet złote zęby nie próchniejące na wietrze

i deszczu choć podobno i złoto czarnieje gdy brak kilku

przednich”) lecz nie mają wypisanego w oczach

przerażenia sobą które im podrzucam do poczekalni

kiedy cała się uśmiecham na widok ich bagaży