LXXXVIII

moi przyjaciele Zbychu i Andrzej piszą

wiersze znowu więc nie zrozumieliśmy

Pana Boga który nie rymował ale świat

stworzył ani trochę ułomny

ani chybi ułomny jeżeli idzie o nas

moi przyjaciele Zbychu i Andrzej piszą

wiersze poprawiają zatem i to

jeszcze jak skórę słońca księżyca

i deszczu która się mieni na wiecznie

niedoskonałym wężu w ich ustach

w ich ustach pod postacią pocałunku zamieszkał

ów wąż co nas wnet gładko wyślizga