XXIV

gdybyś choć otworzył oczy zobaczyłbyś

jeszcze nie wiem co ale ujrzałbyś jako my widzimy szkielet

może gdybyś uniósł powieki wszystko byłoby

jasne jak pierwszy dzień narodzenia

a tak stoję oślepiony przenikaniem świata

nawet myślę że przenikanie świata jest wszystkim

co potrafię może gdybyś język wyplątał

z otchłani mowy przemówiłbyś

błogosławiony który idzie ku mnie a nie ociąga się

na widok słońca jakie zabiega mu drogę

błogosławiony albowiem dnia pewnego znajdzie go ciemność

w wielkich mękach widzenia