Do Justyny

O wdzięczności

Dokąd płyniesz, rzeczko mała?

Niesiesz dań królowi twemu,

Wodyś od morza dostała,

Wracasz ją morzu swojemu.

Nic cię w biegu nie zatrzyma,

Ni drzewo, ni brzeg zielony,

Justyna z swemi oczyma,

Ni Koryla flet uczony.

Justyno, patrz, ta smereka1,

Jak bardzo w górę się wspina!

Mniemasz, od ziemi daleka,

Że już o niej zapomina.

Spuszcza jej swoje nasienie,

Stąd ją młodzieżą okrywa;

I za samo wyżywienie

Stem darów: jeden dar zbywa.

Bądź wdzięczną; ty nie znasz tego,

W twym uporze nieodmienna

Nie życzęć ja ci nic złego;

Aleś jest sroga, kamienna.

Może me zasługi małe,

Niewarte twojej wdzięczności

Ale to serce zbolałe

Warte całej twej litości.

Kiedyś się ktoś spyta z boku

A gdzież jest to dobre chłopię?

A ja w tym wdzięcznym potoku

Już się natenczas utopię.

Przypisy:

1. smereka — zapewne chodzi o jakieś drzewo iglaste; por. smrek: świerk. [przypis edytorski]