Klasztor flamandzki

I.

W oddali cichy klasztor. Strzeliste wieżyce,

Czerwony mur grodzący, i te sine dachy —

Odbijające niebo zwierciadłami z blachy —

Ponad cichych łąk kwietnych jasne okolice.

Skroś1 rzeźbione koronki, zazębień i wschodów

Wstępują w szarą oddal sen Bożego leństwa2...

A niekiedy gałęzie zza muru ogrodów

Mają słodki, kapłański ruch błogosławieństwa...

W złotych napisach każde wrót klasztornych miano

Wokół bramic zapartych za wiatrem się słania.

Słodkie imiona, wargą szeptane wietrzaną:

Przybytek bożych kwiatów... przybytek kochania...

Nad wszystko ciche okna, co są jak ołtarze

Ukwiecone geranii3 różowymi pręty4,

Co w pastelowych tonów łagodnym oparze

Malują sny kwiatowe na szybie zamkniętej.

Okna klasztorne! w letnie pogodne wieczory

Kuszące bielą zasłon, jak welony ślubne,

Które zdjąłbyś pod srebrne kadzielnic amfory,

Aby całować wargi wybrane, zalubne.

Lecz te blade kobiety, tam, w serca weselu,

Z ciałem umarłym światu w ciszę cel wygnane,

Kochają ciebie jeno, blady Zbawicielu,

Widząc niebo przez każdą twego ciała ranę.

O, święta ciszo starych murów wirydarza5,

Gdzie usłyszysz li6 szelest przesuniętej ławy,

Gdy biała rzesza kobiet w milczeniu rozważa,

Śledząc na krasnych cegłach piasku syp złotawy.

O, niema szczęśliwości czystych dziewic zboru7!

A że zda się ich dłonie są tak nieskalane,

Że tknąć się mogą jeno białego koloru —

Czynią puchy koronek, albo hafty lniane.

Jest czar nieprzewidziany, gdy im powiesz „siostro”,

I patrzysz w płeć ich bladą, tak przezroczej bieli,

Na której ówdzie złote się plamki rozpostrą,

jak na matowym płatku więdnącej kamelii.

Nie tknął żaden proch ziemi przeczystego łona,

Bowiem źródło żywota w nich bije — weselnych,

Jako przedniego wina amfora zamkniona,

Co pragnie się rozewrzeć dla warg nieśmiertelnych.

II.

A gdy śmiercią wieczoru niebiosa się spłonią,

Dzwon łagodnie zwołuje na chór po nieszporze8

Jakby ich modły były tą jedyną wonią,

Co jest zdolna ukoić melancholie Boże.

Wszystko w murach klasztoru jest zmierzchem i ciszą,

Przewlekły dzwon wieczorny smętnym zewem gędzie9,

A one idą: korną procesyją10 mniszą —

Jako na martwej wodzie płynące łabędzie,

Kładą długie zasłony białe. Tajemnice

Dusz ich skwitają11 ciche pod gromnic płomykiem:

Że gdy siwy ksiądz w kapach przechodzi kaplicę,

Śnisz ogrojce12 dziewicze z Bożym ogrodnikiem.

III.

Zasię13 zachwyt ekstazy tak łacno14 się dzieli,

A serce w ciszy modłów ukaja15 tak łzawe,

Że niejedna z nich długo w samotnej swej celi

Powtarza w letni wieczór kościelne swe „Ave”.

Stojąc w otwartym oknie, gdzie śni noc daleka,

Wznosi skrzydlatą jeszcze zasłonami głowę,

I długo w noc tęsknymi oczyma przewleka

Rozmodlonych gwiazd złotych ziarna różańcowe.

Przypisy:

1. skroś (daw.) — przez, poprzez, na wskroś. [przypis edytorski]

2. leństwo — poddaństwo, lenno, zależność wasala od seniora. [przypis edytorski]

3. gerania — dziś: geranium. [przypis edytorski]

4. pręty — dziś popr. forma N. lm: prętami. [przypis edytorski]

5. wirydarz — dziedziniec klasztorny a. ogród wewnątrz murów budynku, otoczony krużgankami. [przypis edytorski]

6. li (daw.) — tylko, jedyne. [przypis edytorski]

7. zbór — tu: zgromadzenie zakonne. [przypis edytorski]

8. nieszpór — tu: wieczorna modlitwa z brewiarza. [przypis edytorski]

9. gędzie — tu: gada, woła. [przypis edytorski]

10. procesyja — dziś popr. forma: procesja (tu użyta daw. forma dla zachowania rytmu wiersza). [przypis edytorski]

11. skwitać — tu: zakwitać, rozkwitać; kwitnąć. [przypis edytorski]

12. ogrojec (daw.) — ogród. [przypis edytorski]

13. zasię (daw.) — a, zaś. [przypis edytorski]

14. łacno (daw.) — łatwo. [przypis edytorski]

15. ukajać — dziś popr.: koić. [przypis edytorski]