[O, jak się trapię...]

O, jak się trapię, zamknięty w te mury,

W odór nagości nieświeży;

Mucha przez papier, potrącając wióry,

Po liniach nierównych bieży.

Kim będę, Boże wielki, znający boleści,

Któryś udzielił ich hojnie;

Użal się oczu moich, w których szloch szeleści,

Krwi, tętniącej niespokojnie.

Wszystkich serc, których rozpacz w ściany białe tłucze,

Miłości, co towarzyszy,

Niechaj się w lochu mrocznym rozwagi wyuczę

Łańcuchów, dzwoniących w ciszy.