Pieśń wiślańska

Szum wśród wiślańskich łamie się fal,

Cichszą już nutą zapada w dal;

Moję téż lutnią dźwiękiem Bogdana

Z lekka kołysze myśl obłąkana.

Każdy błędniejszy, niezwykły szał,

Moc czarodziejską jak gdyby miał,

Brzęczy po strónach, a głos w dolinie

Brzęczy i z Wisły nurtami płynie.

Płynie nurtami i staje tam

Myślą, gdziem często błąkał się sam,

Staje, poznaje, z przeciągłém drzeniem

Wita ostatniém kraj swój wejrzeniem.

Tamto nad brzegiem Wisły mój kraj,

Równy, zielony, ziemskito raj!

Uczuć tysiące, wspomnień tysiące,

Skacze po każdéj sciéżce i łące.

Błonie kwiecone, długie jak step,

W górze niebieski, przejrzysty sklep,

W pośród doliny Wisła, jak tęcza,

Mile zielone łąki obręcza.

Wyspa, wśród błoni posępny bór,

Drzewy wszystkiemi szumiący w chór;

W dali zwalona stara ruina

Dzieje ubiegłe jeszcze wspomina.

Co tam!.. rzuciłem listek wśród fal,

Listek popłynął z Wisłą gdzieś w dal.

Ja pomyślałem: listku kochany,

Może ty ujrzysz domowe ściany.

Listek jak człowiek, o! biédny liść,

Z Wisłą w głąb morza musi on iść.

Co tam!.. ot lutnia! Niezgodne tony

Wisłą posyłam w dalekie strony.