Znowu do romantyka

(Fr. Żyglińskiego)

Bracie w pieśniarskim zawodzie,

Werterowskich snów aniele!

Sny twe, jako piasek w wodzie,

Jak zgasła iskra w popiele,

Miłe, ładne, fantastyczne,

Lecz bez myśli, lecz bez ducha;

Chociaż ładne, chociaż śliczne,

Martwych pieśni któż posłucha?

Kobiéce westchnienia, żale,

Zmiękczają serce młodzieńca,

Dają ciernie zamiast wieńca,

I grób kopią jego chwale!

O! nie ganię ja miłości,

To cacko tak ślicznie mami;

Ale za co w dniach młodości

Miłość skrapiać mamy łzami?

Lubych ócz o szczęście pytać,

Bawić się z ładnym warkoczem,

Z lubych ustek oddech chwytać,

Karmić się czuciem uroczém;

Harmonijnie serca splatać,

Kiedy luba spojrzy na cię,

Z jéj ustami usta bratać,

Oto miłość, panie bracie!

Nikłą jest miłość dziéwczęcia;

Lecz ludzkość kochać serdecznie,

Rzucić się w braci objęcia,

Ach taka miłość trwa wiecznie!

O! gdyby los, szachraj stary,

Kochankę wskazał nam nową,

Zamiast niewieściéj gitary

Zagrał nam w trąbkę bojową!