O wschodzie

Mrok gasnął... purpurowe wytrysły promienie,

W zamarłych chmurach budząc wyśnione widzenia

Opustoszałych zamków, potworów z płomienia

I dróg, wiodących w przestrzeń długo... nieskończenie.

Słońce! ku jego blaskom wyciąga ramiona

Tłum ludzi z błędnym wzrokiem i spalona wargą,

Jęczy niebo i ziemia utajoną skargą,

Co stapia się z purpurą i w przestrzeni kona.

W takiej chwili ujrzałem upiora-dziewicę,

Idącą w słońce pustką ugorów rozległą

I całe złoto wschodu w jej oczach się zbiegło.

Padłem na twarz!! już zachód pieśń grobów wydzwania,

O spojrzyj! spojrzyj! na mnie ty, której źrenice

Zwiastują wschód słoneczny i męki konania.