Przebudzenie

Z jasnych rozmodleń, cudownych majaków,

Gdzie się uczucia rodzą niewymowne,

Kwiaty tak płoną, jak lampki cudowne

I senność spływa hen z nadgwiezdnych szlaków.

Gdzie dusza leży na wznak w niemej ciszy

Z zapatrzonemi ku górze oczyma,

Dłonie na gwiazdach rozciągnięte trzyma

I jakieś dzwonne, górne szmery słyszy...

Zimny wiew śmierci przebudził mię nagle,

Prysły tęczowe wizye i widziadła,

Ciemność potworne rozpostarła żagle

I przyczajona z mrocznego ukrycia

Jakaś dłoń ciężka na piersi mi spadła...

O! jak się lękam twardej pięści życia...