Regina Autumni

Idzie już! — patrzcie jak stąpa tajemnie

Po miękkich mchach...

Czasem po drodze trawę stopą zemnie

A kwiatom strach!!!

I jęk powstaje uporczywy, cichy,

Jak kiedy miesiąc w dziuple brzozy uśnie,

To kwiaty więdną, tuląc się w kielichy,

To wiatr w łzach rośnych śpiące kwiaty muśnie.

Czasem potrząśnie drzewa skamieniałe

W przedzgonnych snach,

Liści uwiędłych lecą roje całe,

A drzewom strach!!!

Tylko w jarzębin purpurowych pękach

Przekwita jeszcze gorące wspomnienie

Tych ranków, słońcem złotych nieskończenie,

Gdy las w ptaszęcych rozgrał się piosenkach.

Pośród ugorów tuman biały tańczy,

Rdza sina stawy powlekła po wierzchu,

Nocą jęk wichru wstaje opętańczy,

Widma po polach włóczą się o zmierzchu.

W pożółkłych wierzbach, marzących o wiośnie.

Drzemie bolesna, tajemnicza skarga

Na ciemne noce, w których wicher targa

Długie warkocze liści bezlitośnie.

Przyszła już? kiedy? błękit zbladł jak płótno,

Wiatr tańczy w mgłach —

Gdzie słońce? tyle chmur... O jak mi smutno

A duszy strach!!!