Małpy

Małpa, wielki samochwał, co człeka udaje,

Zwiedziła cudze kraje,

Bo była z lasa1 wyszła i wlazła pod strzechę.

Wielką pociechę

Przyniosła za powrotem i siostrom, i braci.

Koligaci,

Krewni i przyjaciele, tak świezi jak przeszli,

Wszyscy się zeszli.

A ta każdemu, co słucha,

To w głos, to do ucha

Opowiada,

Jedno łże, drugie zgada2,

Zgoła aż słuchać miło,

Jak to pięknie pod strzechą i zabawnie było.

Przyszło spać, nie masz strzechy, a jak spać bez dachu?

Małpy w strachu.

Więc w pośpiechy

Szukać strzechy —

I znalazły,

Pod dach wlazły.

Słysząc szelest gospodarz szedł z świecą na górę,

Małpy w nogi... Zatkał dziurę,

Ledwo jedna,

Zbita biedna,

Skąd przyszła, chyżo do lasa uciekła;

A gdy pytano, gdzie są drugie, rzekła:

«Pięknieć to, prawda, lecz straszy i więzi.

Kiedyśmy małpy, śpijmy na gałęzi».

Przypisy:

1. z lasa — dziś popr. z lasu. [przypis edytorski]

2. zgada — zgaduje, zmyśla. [przypis redakcyjny]