Monachomachia czyli wojna mnichów

Pieśń I

Nie wszystko złoto, co się świeci z góry1,

Ani ten śmiały, co się zwierzchnie2 sroży3:

Zewnętrzna postać nie czyni natury,

Serce, nie odzież, ośmiela lub trwoży.

Dzierżały4 miejsca szyszaków5 kaptury,

Nieraz rycerzem bywał sługa boży;

Wkrada się zjadłość6 i w kąty spokojne —

Taką ja śpiewać przedsięwziąłem wojnę.

Wojnę domową śpiewam więc i głoszę,

Wojnę okrutną, bez broni, bez miecza,

Rycerzów bosych i nagich po trosze7;

Samo ich tylko męstwo ubezpiecza —

Wojnę mnichowską. Nie śmiejcie się, proszę:

Godna litości ułomność człowiecza!

Śmiejcie się wreszcie, mimo wasze śmiéchy

Przecież ja powiem, co robiły mnichy.

W mieście, którego nazwiska nie powiem,

Nic to albowiem do rzeczy nie przyda,

W mieście, ponieważ zbiór pustek tak zowiem,

W godnem siedlisku i chłopa, i Żyda,

W mieście (gród, ziemstwo trzymało albowiem

Stare zamczysko, pustoty ohyda)

Były trzy karczmy, bram cztery ułomki,

Klasztorów dziewięć i gdzieniegdzie domki.

W tej zawołanej8 ziemiańskiej stolicy

Wielebne głupstwo od wieków siedziało;

Pod starożytnem schronieniem świątnicy

Prawych czcicielów swoich utuczało.

Zbiegał się wierny lud, a w okolicy

Wszystko odgłosem uwielbienia brzmiało.

Święta prostoto! Ach, któż cię wychwali!

Wiekuj9 szczęśliwie!... Ale mówmy daléj!

Bajki pisali o dawnym Saturnie10

Ci, co za niego tworzyli wiek złoty.

Szczęśliwszy przeor jadący poczwórnie11,

Szczęśliwszy lektor mistycznej roboty12,

Szczęśliwszy ociec, po trzecim nokturnie13

W puchu topiący chórowe kłopoty,

Szczęśliwszy z braci, gdy kaganek zgasnął,

Co w słodkiem miodu wytrawieniu zasnął.

W tym było stanie rozkoszne siedlisko

Świętych próżniaków. Ach, losie zdradliwy!

Ty, co z niewczesnych14 odmian masz igrzysko15

I nieszczęść ludzkich jesteś tylko chciwy,

Ma świat z dziwactwa twego widowisko16.

Jęczy pod ciężkiem jarzmem człek cnotliwy;

Mniejsza, żeś państwa, trony, berła skruszył;

Będziesz tak śmiałym, żebyś kaptur17 ruszył?

Już były przeszły owe sławne wojny,

Którym się niegdyś świat zdumiały dziwił.

Już seraficzny zakon18 był spokojny,

Już Karmelowi19nikt się nie przeciwił;

Już kaznodziejski20 wzrok mniej bogobojny

Oka na kaptur śpiczasty21nie krzywił;

Dawnych niechęci mgłę rozniosły wiatry,

Szczęśliwe nawet były bonifratry22.

Ta, która nasze padoły przebiega

I samem tylko nieszczęściem się pasie,

Jędza niezgody23, co Parysa zbiega

Znalazła niegdyś na górnym Idasie24,

Słodki raj mnichów gdy w locie postrzega,

Jęknęła w złości i zatrzymała się;

Widząc fortunny los spokojnych mężów,

Świsnęła żądły25 najeżonych wężów.

Wstrzęsła pochodnie, natychmiast siarczyste

Iskry na dachy i wieże wypadły;

Wskroś przebijają gmachy rozłożyste,

Już się w zakąty najciaśniejsze wkradły —

A gdzie milczenie bywało wieczyste,

Wszczyna się rozruch i odgłos zajadły.

Rażą umysły jędze26 rozjuszone,

Budzą się mnichy letargiem uśpione.

Wtenczas, nie mogąc znieść tego rozruchu,

Ociec Hilary obudzić się raczył.

Wtenczas ksiądz przeor, porwawszy się z puchu,

Pierwszy raz w życiu jutrzenkę obaczył.

Klął ociec doktor27 czułość swego słuchu,

Wstał i widokiem swym ojców uraczył,

I, co się rzadko w zgromadzeniu zdarza,

Pędem niezwykłym wpadł do refektarza28.

Na taki widok zbiegłe braci trzody

Pod rzędem kuflów garcowych29 uklękły:

Biegli ojcowie za mistrzem w zawody.

Ten, strachem zdjęty i srodze przelękły,

Wprzód otarł z potu mięsiste jagody30,

Siadł, ławy pod nim dubeltowe31 jękły,

Siadł, strząsnął mycką32, kaptura poprawił

I tak wspaniałe wyroki objawił:

„Bracia najmilsi! Ach, cóż się to dzieje?

Cóż to za rozruch u nas niesłychany?

Czy do piwnicy wkradli się złodzieje?

Czy wyschły kufle, gęsiory i dzbany?

Mówcie!... Cóżkolwiek bądź — srodze boleję!

Trzeba wam pokój wrócić pożądany...”

Wtem się zakrztusił, jęknął, łzami zalał;

Przeor tymczasem pełny kubek nalał.

Już się dobywał na perorę33 nową

Doktor, gdy postrzegł likwor34 przeźroczysty.

Wódka to była, co ją zwą kminkową,

Przy niej toruński piernik pozłocisty,

Sucharki, masą oblane cukrową,

Dar przeoryszy35 niegdyś uroczysty.

Zachęca przeor, w urzędzie chwalebny:

„Racz się posilić, ojcze przewielebny!”

O, rzadki darze przedziwnej wymowy!

Któż ci się oprzeć, któż sprzeciwić zdoła?

Tak łagodnemi zniewolony słowy,

Wziął doktor kubek w pocie swego czoła,

Łyknął dla zdrowia posiłek gotowy —

Lecz, żeby jeszcze myśl przyszła wesoła,

W świętym orszaku, w gronie miłych dzieci

Raczył się napić raz, drugi i trzeci.

Jako po smutnej chwili, która mroczy,

W pierwszem świtaniu rumienią się zorze,

Uwiędłe ziółka wdzięczna rosa moczy

I rzeźwi kwiatki w tak przyjemnej porze —

Wyiskrzyły się przewielebne oczy

Po słodko-dzielnym wódczanym likworze.

Odchrząknął żwawo, niby się uśmiéchnął,

Przymrużył oczy, nadął się i kichnął.

Na takie hasło, ojcowie, co rzędem

Według godności i starszeństwa stali,

Najprzyzwoitszym poruszeni względem,

„Wiwat!” chórowym tonem zawołali.

Ociec Honorat, najbliższy urzędem,

Którego bracia wielce szanowali,

Niegdyś promotor sławny różańcowy36,

Temi najpierwszy aplaudował37 słowy:

„Pisze Chryzyppus38 o Alfonsie królu,

Kiedy prowadził wojnę z Baktryjany39,

Iż wpośrzód bitwy na licyjskiem40 polu,

Od wojska swego będąc odbieżany41,

Stanął, a wody czerpnąwszy z Paktolu42,

Tak się orzeźwił, iż zgnębił pogany.

Stąd poszło lemma43 na marmurze ryte:

Pereat umbra!44 — Lemma znamienite.

Wiem, bom to czytał w uczonym Tostacie45,

Po ciemnej nocy że jasny dzień wschodzi.

Na godnym kiedy cnota majestacie46

Siędzie, o szczęściu wątpić się nie godzi.

Czegóż się, mili bracia, obawiacie?

Z nami jest ociec doktor i dobrodziéj.

Dał szczęsne hasło, orzeźwił swym wzrokiem;

Cieszmy się pewnym Fortuny47 wyrokiem”.

Skończył; natychmiast skosztowawszy trunku,

Ociec Gaudenty z urzędu się wtoczył,

A znieść nie mogąc swojego frasunku,

Na pół drzemiące oczy łzami zmoczył,

Rzekł: „Okoliczność złego jest gatunku!

Nie chcę ja, żebym pochlebstwem wykroczył:

Rozruch dzisiejszy smutne wieści głosi.

Wiem ja, ojcowie, na co się zanosi.

,,Zazdrość od wieków na nas się oburza,

Zgnębić niewinnych pragnie w tych krainach.

Już jad z pokątnych kryjówek wynurza,

Chce się sadowić na naszych ruinach.

Od gór Karmelu niebo się zachmurza,

Równa zajadłość w Augustyna synach48;

I tym, co z cicha działają49, nie wierzmy:

Pókiśmy w siłach, na wszystkich uderzmy!”

Ociec Pankracy, Nestor różańcowy50,

Co trzykroć braci i siostry odnowił51,

Nim puścił strumień łagodnej wymowy,

Naprzód starszyznę i braci pozdrowił:

Słodkiemi serca zniewalając słowy,

Miękczył umysły i nadzieje wznosił.

„Wierzcie — rzekł — bracia, zgrzybiałej siwiźnie:

Rzadko się płochość z ust starych wyśliźnie.

Od tylu czasów siedząc na urzędzie,

Znam, co są ludzie, wiem, co są zakony.

Wkrada się zazdrość, wkrada niechęć wszędzie —

I święty kaptur, chociaż uwielbiony,

Nigdy tak mocnym, tak dzielnym nie będzie,

Żeby człek pod nim był ubezpieczony.

Choć w zacność, mądrość każdy z was zamożny,

Niech będzie czuły52, niech będzie ostrożny!

„O mili bracia, gdybyście wiedzieli,

Jakie to były niegdyś wasze przodki!

Inaczej wtenczas niż teraz myśleli;

Insze sposoby były, insze śrzodki.

Lepiej się działo; byliśmy weseli;

Teraz, nieczułe i gnuśne wyrodki,

Albo zbyt trwożni, albo zbyt zuchwali,

Nie ważym rzeczy na roztropnej szali.

„Moja więc rada wyzwać na dysputę

Tych, co się nad nas gwałtownie wynoszą.

Niech znają bronie jeszcze niezepsute,

Niechaj litości zwyciężeni proszą!

A za najsroższą hardości53 pokutę

Niech oni sami nasze laury głoszą!

Wyjdziemy sławni z niesłusznej potwarzy,

Zgnębim potwarców... Tak robili starzy”.

Rzekł — i natychmiast doktor się obudził,

Przeor odetchnął, lektor przetarł oczy;

Makary, co się słuchaniem utrudził,

Wymknął się cicho i ku celi toczy.

Ociec Ildefons, co równie się znudził,

Bryknął jak rześki rumak na poboczy54.

Morfeusz55, patrząc na dzieci kochane,

Siał słodkie spania i sny pożądane.

Pieśń II

Już wschodzącego słońca pierwsze zorze

Opowiadały wrzaskliwe grzegotki56,

Już się krzątali bracia po klasztorze,

Już koło furty stękały dewotki57,

Już ociec Rajmund w pierwiastkowej porze

Wychodził słuchać świątobliwe plotki —

Gdy, myśląc (kto wie, czy o Panu Bogu?),

Zgubił pantofel i upadł na progu.

Skoczył na odwrót, a jako uczony,

Fatalną wróżbę w tej przygodzie znaczy;

Wtem się kościelne odezwały dzwony,

Jęk smutny nowe nieszczęścia tłumaczy;

Ledwo odetchnąć może przestraszony,

Czuje, co stracił... a w takiej rozpaczy,

Gdy nie wie, czy spać, czy wyniść58, czy siedziéć —

Sąsiad uprzejmy raczył go nawiedzić.

Ociec to Rafał od Bożego Ciała,

Rafał, towarzysz niewinnych radości;

Równego góra Karmelu nie miała

W rubasznych wdziękach, hożej uprzejmości;

Ten, skoro postrzegł, jak się wydawała

Twarz przyjaciela, w zbytniej troskliwości

Cieszy go59 naprzód w tak okropnej doli,

Dalej ośmiela pytać, co go boli.

„Wiesz, przyjacielu — rzecze Rajmund trwożny —

Jako krok pierwszy resztą dzieła włada.

Wyszedłem rano z izby nieostrożny,

Zaraz się w progu zjawiła zawada.

Zły to dzień! Będzie w nieszczęścia zamożny.

Tak los chciał, nic tu roztropność nie nada60.

Trudno przeciwne kazusy61 odegnać,

Trzeba się z furtą kochaną pożegnać”.

Rzekł i zapłakał. Wtem brat Kanty leci:

„Panna Dorota do furty zaprasza”.

Nic nie rzekł Rajmund... Poseł drugi, trzeci,

Jeden go łaje, a drugi przeprasza.

„Porzuć te wróżki62, straszydła dla dzieci —

Rzekł Rafał — prosi przyjaciółka nasza.

Zwycięż tę słabość odwagą wspaniałą,

Śmiałym się zawżdy najlepiej udało ”.

Porwał się Rajmund; lecz, jak groźne wały63

Nadbrzeżna skała nazad w morze wpycha,

Stanął u progu na poły zmartwiały,

Sili się wyniść, jęczy, płacze, wzdycha.

Ośmiela Rafał, mówca doskonały,

Lecz darmo cieszy, darmo się uśmiécha.

Widząc na koniec bez skutku perory64,

Zwoływa starszych i definitory65.

Wchodzi Elijasz od świętej Barbary,

Marek od świętej Trójcy z nim się mieści,

Jan od świętego Piotra z Alkantary66,

Hermenegildus od Siedmiu Boleści,

Rafał od Piotra, Piotr od świętej Klary —

Zeszło się ojców więcej jak trzydzieści.

Starzy i młodzi, rumiani, wybledli,

Wszyscy swe miejsca porządnie zasiedli.

Już ociec przeor kaczkowatym głosem,

Wprzód odchrząknąwszy, perorę zaczynał;

Już ociec Marek, siedzący ukosem,

Kręcił szkaplerzem67 i za pas się trzymał;

Już ociec Błażej coś szeptał pod nosem,

Już stary ociec Elizeusz drzymał;

Już i niektórzy znudzeni odeszli, —

Białokapturni gdy posłowie68 weszli.

Pierwszy Gaudenty, ów Gaudenty sławny,

Co wstępnym bojem chciał losu próbować;

Skrytych fortelów nieprzyjaciel jawny,

Świadom swej mocy, nie lubił próżnować,

A walecznemi dziełami zabawny69,

Ręką, nie piórem umiał dokazować;

Oko wyniosłe i postać, i cera

Niezlęknionego były bohatera.

Hijacynt drugi, w wdzięcznej wieku porze,

Skromnie udatny70, pokornie wspaniały,

U sióstr zakonnych pierwszy po doktorze,

Kształtny, wysmukły, hoży, okazały —

Posuwistemi kroki po klasztorze

Płynął; zefiry z kapturem igrały.

Razem wśrzód rady obadwa71 stanęli

I tak poselstwo sprawować zaczęli.

Naprzód Gaudenty, pozdrowiwszy żwawo:

„Ojcowie — rzecze — czas pokazać światu,

Kto ma z nas lepsze do nauki prawo,

Czyjego dzieła lepsze są warsztatu.

Jeśli się książek nudzicie zabawą,

Jeśliście szkole nie dali rozbratu —

Nam na zwycięstwo, a wam za pokutę

Plac wyznaczamy... prosim na dysputę”.

Trzykroć odkaszlnął, uśmiechnął dwa razy

Piękny Hijacynt, nim zaczął przemowę:

„Raczcie — rzekł — słuchać, bez żadnej urazy,

Ojcowie mili, poselstwa osnowę!

Jeżeli, pełniąc starszeństwa rozkazy,

Znajdę umysły do względów gotowe,

Szczęśliwym nadto, najszczęśliwszy z wielu,

Żem znalazł łaskę w przezacnym Karmelu.

Zakon nasz jako zbawiennej ochłody,

Szacunku waszej wielebności szuka,

A, chcąc dać swoich prac jawne dowody

I w jakiej cenie u niego nauka,

Wyznacza bitwy plac na łonie zgody;

Kto zwierzchnie72 sądzi, pewnie się oszuka.

Nie złość, nie zemsta te nam chęci zdarza —

Równego dzielność pragnie adwersarza73”.

Skończył. Natychmiast filozofskiej szkoły

Wyborne punkta74 do wybrania daje.

Na takie hasło niewdzięcznej mozoły75

Rozruch się wzmaga, mruczenie powstaje.

Gaudenty na to walecznie wesoły

Strzela oczyma, gdy gesty nie łaje.

Wtem ociec przeor, co najwyżej siedział,

Tak na poselstwo obu odpowiedział:

„Przyjmujem chętnie uczone wyzwanie,

Stawim się w miejscu, które mianujecie;

Jeszcze nam siły na tę wojnę stanie,

Jeszcze broń dobra, której sprobujecie:

Hardym w przegranej będzie ukaranie,

Będzie pokuta, kiedy tego chcecie.

Nie zna zazdrości, kto przestał na swoim76;

Pochlebstw nie chcemy, a gróźb się nie boim”.

Chciał już Gaudenty ukarać tę śmiałość,

Już się zamierzał, lecz go kompan wstrzymał,

A, miękcząc srogą umysłu zuchwałość,

Gdy postrzegł, że się coraz bardziej zżymał77,

Żeby utrzymać poselstwa wspaniałość,

Wypchnął go za drzwi, a sam się zatrzymał;

Gniewliwych ojców pozdrowiwszy wdzięcznie,

Wymknął się z cicha, dopadł furty zręcznie.

Nowa przyczyna w Karmelu do rady:

Ociec Makary nie życzy wojować,

Ociec Cherubin cytuje przykłady,

Ociec Serafin chce losu próbować,

Ociec Pafnucy wysyła na zwiady,

Ociec Zefiryn nie chce i wotować78,

Ociec Elijasz wielbi stan spokojny —

Starzy się boją, a młodzi chcą wojny.

Za złem zwyczajnie idzie większość głosów:

Kryski79 wojenne z nagła powiększone.

Wszyscy niepewnych chcą próbować losów

I na powszechną gotują obronę.

Starych uwagi zgłuszył wrzask młokosów,

Nie słyszą dzwonów na sekstę i nonę80.

Wtem brat Kleofas na obiad zadzwonił:

Wypadli wszyscy, jakby ich kto gonił.

Pieśń III

Że dobrze myśleć o chlebie i wodzie,

Bajali niegdyś mędrcy zapalczywi.

Wierzył świat bajkom, lecz, mądry po szkodzie,

Teraz się błędom poznanym przeciwi.

Już wstrzemięźliwość nie jest teraz w modzie;

Piją, jak drudzy81, mędrcowie prawdziwi.

Miód dobry myślom żywości udziela,

Wino strapione serca rozwesela.

Dały to poznać ojcy przewielebne,

Skoro, jak mogli, wyszli z refektarza;

Wstępując w ślady swych przodków chwalebne,

Pełni radości, którą trunek zdarza,

Znowu na radę poszli; tam potrzebne

Sposoby, śrzodki, gdy każdy powtarza,

Ociec Gerwazy od Zielonych Świątek,

Taki radzenia uczynił początek;

„Nie dość, ojcowie, najeść się i napić,

Trzeba tu więcej coś jeszcze dokazać.

Kto wie? W dyspucie możem się poszkapić82.

Ja radzę, żeby tę niezgodę zmazać,

Trzeba się wcześnie a dobrze pokwapić.

Niech z nami piją — a wtenczas ukazać

Potrafim światu, o ich własnej szkodzie,

Co może dzielność w największej przygodzie”.

„Daj pokój, bracie — rzekł ociec Hilary —

Nie zaczepiajmy rycerzów zbyt sławnych!

Wierz doświadczeniu, wierz, co mówi stary:

Widziałem nieraz w tej pracy zabawnych83.

Zbyt to są mocne kuflowe filary,

Nie zdołasz wzruszyć gmachów starodawnych.

Znam ja ich dobrze, zna ich brat Antoni —

Pijemy dobrze, ale lepiej oni”.

Już dziewięć głosów było w różnem zdaniu,

Gdy kolej przyszła na Elizeusza:

„Żeby dogodzić waszemu żądaniu —

Rzekł — sprawiedliwa żarliwość mnie wzrusza.

Za nic tu kufle: w księgach i czytaniu

Cała treść rzeczy. Żal mówić przymusza:

Minęły czasy szczęśliwej prostoty,

Trzeba się uczyć, upłynął wiek złoty!

Z góry zły przykład idzie w każdej stronie,

Z góry naszego nieszczęścia przyczyna.

O ty, na polskim co osiadłszy tronie,

Wzgardziłeś miodem i nie lubisz wina!

Cierpisz84, pijaństwo że w ostatnim zgonie —

Z ciebie gust książek, a piwnic ruina,

Tyś naród z kuflów, szklenic, beczek złupił.

Bodajeś w życiu nigdy się nie upił!

Trzeba się uczyć. Wiem z dawnej powieści,

Że tu w klasztorze jest biblijoteka;

Gdzieś tam pod strychem podobno się mieści

I dawno swego otworzenia czeka.

Był tam brat Alfons, lat temu trzydzieści,

I z starych książek poodzierał wieka85.

Kto wie? Może się co znajdzie do rzeczy

I słaby oręż czasem ubezpieczy”.

Rzekł; a, gdy żaden nie wie, gdzie są księgi,

Na ich szukanie wyznaczają posły.

Żaden się podjąć nie chce tej włóczęgi,

A, uczonemi wzgardziwszy rzemiosły,

Wolna starszyzna od przykrej mitręgi,

Wkłada ten ciężar na domowe osły:

„Bracia kochani, wam to los nadarza!”

Posłano w zwiady z krawcem aptekarza.

Między dzwonicą i furcianym gmachem,

Na starożytnej baszty rozwalinach,

Laty spróchniały, wiszący nad dachem,

Był stary lamus86; ten w tylu ruinach

Nabawił nieraz przechodzących strachem,

Chwiejąc się z wiatry w słabych podwalinach.

Tam, choć upadkiem groził szczyt wyniosły,

Po zgniłych krokwiach dostały się posły.

Czegóż nie dopnie animusz87 wspaniały!

Przy pożądanej mecie ich postawił.

Drzwi okowane posłów zatrzymały,

Więc, żeby długo żaden się nie bawił.

Porwą za klamry: pękł zamek spróchniały,

Widok się wdzięczny natychmiast objawił.

Wracają, pracy nie podjąwszy marnie,

Dając znać wszystkim, że mają księgarnię.

Właśnie natenczas ociec przeor trwożny

Dla dobrej myśli resztę kufla dusił.

Wchodzi w tym punkcie goniec nieostrożny:

Porwał się ociec i z nagła zakrztusił.

Już chciał ukarać, lecz, jako pobożny,

Wypić za karę, co było, przymusił.

Zagrzany duchem pokory chwalebnym,

Wypił brat resztę po ojcu wielebnym.

Wdzięczna miłości kochanej szklenice88!

Czuje cię każdy i słaby, i zdrowy;

Dla ciebie miłe są ciemne piwnice,

Dla ciebie znośna duszność i ból głowy.

Słodzisz frasunki, uśmierzasz tęsknice;

W tobie pociecha, w tobie zysk gotowy.

Byle cię można znaleźć, byle kupić,

Nie żal skosztować, nie żal się i upić!

Co tam znaleźli, ukrył czas zazdrosny,

Czas, który niszczy nietrwałe dostatki.

Mówmy więc teraz, jak doktor żałosny

Poszedł na radę do wielebnej matki.

Co wskórał, dobra zakonu miłosny89

I to czas zakrył. Więc dziejów ostatki,

Gdy każe umysł natchnieniu posłuszny,

Piszmy, jak możem, na pożytek duszny90.

Piszmy — jak doktor, wróciwszy od kraty,

Zwołał najpierwsze głowy zgromadzenia;

Jak wierne swemu powołaniu braty

Byli posłuszni na jego skinienia;

Jako się wszystkie zamknęły komnaty,

Jako się postać klasztorna odmienia:

Ustał brzęk kuflów i radość obfita;

Nawet Gaudenty w rubryceli91 czyta.

Tak, kiedy Jowisz poprzedniczym grzmotem

I rażącemi błyski świat uciska,

Trzęsie się Atlas92 okropnym łoskotem,

Jęczą pieczary i Etny łożyska

Pełne cyklopów93; pod hartownym młotem

Grom się rozżarza i iskrami pryska,

Wulkan je nagli, a z swego warsztatu

Raz wraz pociskiem strasznym grozi światu.

O miejsce niegdyś szczęśliwe prostotą!

Jakaż trwożliwość z gruntu nie odmienia94?

Książki nieszczęsne! Waszą zjadłe cnotą

(Zamiast słodkiego z pracy odpocznienia

Płochej dysputy złudzeni ochotą!)

Dwa przewielebne cierpią zgromadzenia!

Przemogła zazdrość, zemsta duch spokojny95

Bracia pokoju biorą się do wojny.

Pieśń IV

O ty, którego żaden nie zrozumiał,

Gdy w twoich pismach błąkał się jak w lesie ;

O ty, nad którym nieraz się świat zdumiał,

I dotąd sławi, wielbi, dziwuje się;

O ty, coś głowy pozawracać umiał —

Bądź pozdrowiony, Arystotelesie!

Bożku łbów twardych i próżnej mozoły,

Witaj, ozdobo starodawnej szkoły!

Osieł w lwiej skórze nieostrożnych zwodził;

Często niezgrabny płód, choć matka hoża;

Nieraz cedr słabą latorośl urodził;

Nieraz się zakradł kąkol wpośrzód zboża —

Nie twoja wina, żeś głupich napłodził:

Są to potomki nieprawego łoża.

Jeśli się śmiejesz, patrząc na te fraszki,

Rzuć jeszcze okiem dla nowej igraszki!

Schodzą się mędrcy: i biali, i szarzy,

Czarni, kafowi, w trzewikach i bosi;

Rumiana dzielność błyszczy się na twarzy,

Tuman96 mądrości nad łbami się wznosi,

Zazdrość i pycha zjadłe oczy żarzy.

Jeden się tylko zakon nie wynosi:

Pokorę świętą zachowując wszędzie,

Siedli przy końcu, jednakże nie w rzędzie.

Mniemał97 Cyneasz98 królów w majestacie,

Kiedy na rzymskie patrzał senatory.

Twój to jest obraz, zacny jubilacie99,

Wasz, bakałarze100, regenty101, lektory,

I wy, co pierwsze miejsca posiadacie,

Prowincyjały i definitory.

Znać z twarz102 powagę! Jak Tatry przed burzą,

Sławą zagrzane łysiny się kurzą.

Powstali wszyscy, póki nie usiędzie

Pan wicesgerent103, mecenas dysputy.

Sławny to mędrzec i pilny w urzędzie;

Wziął kunią szubę i czerwone buty.

Dalej ksiądz proboszcz w rysiej rewerendzie104,

Dalej ojcowie, co czynią zarzuty.

defendens105 zatem, uchyliwszy głowę,

Do mecenasa zaczął tak przemowę:

„Na płytkim gruncie rozbujałych fluktów106

Korab107 mądrości chwieje się i wznosi,

A, pełen szczepu wybornego fruktów108,

Niewysławioną kiedy korzyść nosi —

Twoich, przezacny mężu, akweduktów109

Żąda, a pewien, że względy uprosi,

Płynie pod wielkiem hasłem, głosząc światu,

Żeś ty jest perłą konchy110 Perypatu111.

Słońce, co światłość znikłą wydobywa,

Planety, które różne chwile dzielą,

Księżyc, co równie wzrasta i ubywa,

Gwiazdy, co nocną posępność weselą, —

Wszystko to w sobie zawiera Leliwa112

I dom, szacowną wsparty parentelą113

Ostrogskich książąt, pińczowskich margrabiów114,

Górków, Tarnowskich i Krasickich hrabiów.

Milczcie, Burbony115 lub w koncentach116 nowych

Głoście szczęśliwość sarmackiej krainy!

I wy, potomki synów Jagiełłowych,

I wy, auzońskie117 Gwelfy, Gibeliny118,

Znoście wielbienia, a w pieniach gotowych

Dziś uwielbiajcie heroiczne czyny!

Niechaj najdalsza potomność pamięta

Wielkość dzieł, nauk, cnót wicesgerenta!

Niechaj się Zoil119 od zazdrości puka120,

Niechaj się Syrty121 i Charybdy122 kruszą,

Niechaj i Paktol nowych źrzódeł szuka,

Niech się Olimpy i Parnasy wzruszą!

W tobie firmament znajduje nauka,

Tyś kraju zaszczyt, tyś ojczyzny duszą!

Przeniosłeś w sławie sfinksy i feniksy,

W dziełach Euryppy123, Bucentaury124. Dixi125”.

Powszechne zatem nastało milczenie.

Przerwał je ociec Łukasz od Trzech Królów,

A, nie rozwodząc się w słowach uczenie,

Ani cytując Szkotów126 i Bartolów127,

(Po cóż tak zbytne głowy zaprzątnienie?)

Zaczął od rzeczy, Hidaspów128, Paktolów

I, wziąwszy stronę przeciwną na oko,

Nabił argument i strzelił z Baroko129.

Gdyby nie puklerz Distinguo130 dwójręczny131,

Ległby defendens na pierwszem spotkaniu.

Nim się zastawił a, w ujęciu zręczny,

Nie bawiąc długo w reasumowaniu132,

Strzelił na odwrót, pocisk niezbyt wdzięczny

Raził oppugnans133 w drugiem nabijaniu;

Odstrzelił zasię z Celarent134 jak z kuszy,

Ale grot słaby poszedł mimo uszy.

Ocalon dwakroć rycerz zaczepiony,

Już się na trzeci bój wstępny zdobywał,

Już, jak z cięciwy, dzielnie natężony

Świeży grot tylko co nie wylatywał —

Wtem krzyk ogromny wszczął się z drugiej strony.

Powszechnej bitwy gdy się nie spodziéwał,

Spojrzał na swoich: wtem trąby i kotły

Stłumiły odgłos i wrzawę przygniotły.

Zdrętwieli wszyscy na takowe hasło,

Już i mecenas z krzesła się był ruszył.

Wtem, natężywszy figurę opasłą,

Gdy o dyspucie nikt dobrze nie tuszył,

Dwóch jubilatów tak okrutnie wrzasło,

Że się dźwięk kotłów i trąbów zagłuszył.

Wzdrygnął się doktor i zatrząsł gmach cały,

Echa okropny odgłos powtarzały.

Upuścił kielich, który w ręku trzymał,

Pijąc za zdrowie wicesgerentowéj,

Piękny Hijacynt, co się właśnie zżymał

I już zdobywał na komplement nowy.

Skoczył brat Czesław, lecz go nie utrzymał;

Oblało wino żużmant135 partyrowy136,

Żużmant, ozdoba dubieńskich kontraktów137,

Zysk nieśmiertelny sfałszowanych aktów.

Wtenczas, gdy złością uwiedzione mnichy

Wzięli się nagle do uczonej broni,

Hijacynt miły, łagodny i cichy,

Porzuca bitwę i od wojny stroni.

Słodkie rozmowy przerywały śmiéchy...

Zegar zbyt prędko bieży, prędko dzwoni:

Płyną w zaciszy szczęśliwe momenta,

Wesół Hijacynt, dewotka kontenta.

Postać jej wdzięczna, oczy, choć spuszczone,

Przecież niekiedy błyszczą się jaskrawie;

Choć w świętej mowie, słóweczka pieszczone —

Krył się subtelny kunszt w skromnej postawie.

Westchnienie, wolnym jękiem powleczone,

Umiała mieścić w potocznej zabawie.

Muszki138 z różańcem, wachlarz przy gromnicy,

Przy Hippolicie139Głos synogarlicy140.

Już przeszedł rozdział upiorów i strachów,

Dezyderosa141 i matki d’Agreda142;

Już się wytoczył dyskurs z miejskich gmachów

I okolicom już pokoju nie da;

Żarliwość, pełna skutecznych zamachów,

Wojnę występkom ludzkim wypowieda,

A, gromiąc w innych grzechy nieostrożnie,

Z cicha kaleczy, zabija pobożnie.

W tem świętem dziele wrzask je nagły zastał,

Wrzask popędliwy, okropny i srogi:

Po wdzięcznej chwili czas ponury nastał;

Piękny Hijacynt, pełen trosk i trwogi,

Słysząc, że odgłos coraz bardziej wzrastał,

Porzuca wszystko, bierze się do drogi.

Darmo dewotka i płacze, i prosi,

Darmo brat Czesław butelkę przynosi.

Trzykroć się ku drzwiom alkierza143 potoczył,

Trzykroć go miła ręka zatrzymała —

Wyrwał się wreszcie i przez próg przeskoczył;

Padła dewotka i z żalu omdlała.

(Brat Czesław flaszkę do kaptura wtroczył.)

I gdy się wzrusza okolica cała,

Przez mostki, kładki, bruki i rynsztoki

Pędził, gdzie górne niosły go obłoki144.

Pieśń V

I śmiech niekiedy może być nauką,

Kiedy się z przywar, nie z osób natrząsa;

I żart dowcipną przyprawiony sztuką

Zbawienny, kiedy szczypie, a nie kąsa;

I krytyk zda się, kiedy nie z przynuką145,

Bez żółci łaje, przystojnie się dąsa.

Szanujmy mądrych, przykładnych, chwalebnych,

Śmiejmy się z głupich, choć i przewielebnych!

Wpada Hijacynt, nowa postać rzeczy!

Miejsce dysputy zastał placem wojny;

Jeden drugiego rani i kaleczy,

Dostał po uchu nasz rycerz spokojny.

Widzi, że skromność już nie ubezpieczy,

Więc, dzielny w męstwie, w oddawaniu hojny,

Jak się zawinął i z boku, i z góry,

Za jednym razem urwał dwa kaptury.

Lecą sandały i trepki, i pasy,

Wrzawa powszechna przeraża i głuszy.

Zdrętwiał Hijacynt na takie hałasy,

Chciałby uniknąć bitwy z całej duszy,

A przeklinając nieszczęśliwe czasy,

Resztę kaptura nasadził na uszy.

Już się wymykał... wtem kuflem od wina

Legł z sławnej ręki ojca Zefiryna.

Ryknął Gaudenty jak lew rozjuszony,

Gdy Hijacynta na ziemi zobaczył;

Nową więc złością z nagła zapalony,

Żadnemu z ojców, z braci nie przebaczył:

Padł i mecenas z krzesłem przewrócony,

Definitora za kaptur zahaczył,

Łukasz raniony zwinął się w trzy kłęby,

Stracił Kleofas ostatnie dwa zęby.

Coraz się mnożą i krzyki, i wrzaski,

Hałas powstaje i wrzawa, aż zgroza!

Ociec Remigi, sążnisty a płaski,

Używa żwawo zgrzebnego powroza,

Wziął w łeb Kapistran obręczem od faski,

Dydak półgarncem ranił Symforoza,

Skacze Regulat do oczów jak żmija,

Longin się z rożnem walecznie uwija.

Już był wyciskał146 talerze i szklanki,

Pękły i kufle na łbach hartowanych,

Porwał147 natychmiast książkę zza firanki:

Wojsko afektów zarekrutowanych148.

Nią się zakłada, pędzi poza szranki

Rycerzów długą bitwą zmordowanych.

Tak niegdyś sławny mocarz Palestyny149

Oślą paszczęką gromił Filistyny.

Widzi to Rajmund, ozdoba Karmelu,

Widzi w tryumfie syna Dominika:

Wyjeżdża na harc i wpada wśrzód wielu,

Godnego sobie szuka przeciwnika.

Rafał z nim obok: „Ratuj, przyjacielu!” —

Rzekł. Seraficzna w tym punkcie kronika

Padła nań z góry; legł i ręką kiwnął,

Dwa razy jęknął, cztery razy ziéwnął.

Zapłakał Rafał, a mądry po szkodzie,

Wtenczas błąd poznał, że wróżkom nie wierzył,

Dotrzymał jednak kroku na odwodzie,

A, gdy Gaudenty na niego się mierzył,

Zmokłem kropidłem w poświęconej wodzie

Oczy mu zalał, trzonkiem w łeb uderzył.

Nie spodziewając się takowej wanny,

Stanął Gaudenty zmoczony i ranny.

Otrząsł się wkrótce, a nabrawszy duchu,

W dwójnasób czyny heroiczne mnożył.

Ojcze Barnabo! Lepiej było w puchu.

Po coś wszedł w wojnę, po coś się tak srożył150?

I ty, Pafnucy, ległeś w tym rozruchu,

I ty, Gerwazy, słusznieś się zatrwożył.

Nikt go nie wstrzyma w zemście przedsięwziętéj,

Na waszą zgubę odetchnął Gaudenty.

Tak gdy z wierzchołka Alpów niebotycznych

Mały się strumyk, sącząc, wydobędzie,

Wzmaga się coraz w spadaniach rozlicznych,

Już brzeg podrywa, już go słychać wszędzie,

Echo szum mnoży w skałach okolicznych,

Staje się rzeką, a w gwałtownym pędzie

Pieni się, huczy i zżyma w bałwany,

Tem sroższy w biegu, im dłużej wstrzymany.

Wojna powszechna. Jak zabieżeć złemu,

W kącie z proboszczem wicesgerent radzą,

A, chcąc usłużyć dobru powszechnemu,

Doktora tamże do siebie prowadzą.

Każdy z nich daje zdanie po swojemu.

Prałat, gdy postrzegł, że się w domu wadzą,

Biorąc w głąb rzeczy przez swój wielki rozum,

Rozkazał przynieść vitrum gloriosum151.

Co niegdyś w Troi był posąg Pallady152,

Co w Rzymie wieczne westalskie ognisko153,

Tem był ten puchar, czczony przez pradziady,

Starożytności wdzięczne widowisko.

Wyjęto ze czcią z najpierwszej szuflady;

Przytomni154 zatem skłonili się nisko

I tę wieczystej załogę155 rozkoszy

W obydwie ręce wziął ksiądz podkustoszy156.

Któż cię nad niego mógł lepiej piastować,

Zacny pucharze? Kto nosić dostojnie?

On jeden z tobą umiał dokazować,

On cię wart dźwigać w pokoju i w wojnie.

Szli dalej, żeby ten skarb uszanować,

Dzwonnik z szafarzem, ubrani przystojnie,

I Krzysztof trębacz, co w post i w Wielkanoc

Z kościelnej wieży trąbił na dobranoc.

Już się zbliżają ku miejscu strasznemu,

Gdzie się zwaśnione mnichy potykają.

Czynią plac wszyscy dzbanu157 poważnemu,

Wszyscy ciekawie skutku wyglądają.

Mężny nosiciel, jednak po staremu

Myśli trwożliwe pokoju nie dają;

Umysł wspaniały podłej trwodze przeczy,

Orzeźwia dobro pospolitej rzeczy.

Już są u furty: ta stoi otworem...

Zły znak! W tym punkcie z daleka postrzegli,

Jako mecenas, prałat wraz z doktorem

Na przywitanie szybkim krokiem biegli

I, żeby z zwykłym wprowadzić honorem,

Niektórych ojców i braci przestrzegli.

Wchodzi szczęśliwie puchar między braty,

Do doktorowskiej zaniesion komnaty.

Pieśń VI

Już to ostatnia pieśń, mili ojcowie,

Miejcie cierpliwość, czekajcie do końca!

Jeśli czujecie niesmak w przykrej mowie —

Znalazł się krytyk, znajdzie się obrońca.

Po cóż się gniewać? Wszak astronomowie

Znaleźli plamy nawet wpośrzód słońca.

W szyszaku, w czapce, w turbanie, w kapturze —

Wszyscyśmy jednej podlegli naturze.

Postawion puchar na miejscu osobnem;

Odkrył go prałat, aby był widziany.

Zadziwił oczy widokiem ozdobnym,

Śklni się w nim kruszec srebrno-pozłacany.

Wiele pomieścić trunku był sposobnym,

Miara oznacza: był to dzban nad dzbany!

Rzeźba wyborna na górze, a z boku

Wyryte były cztery części roku.

O wdzięczna wiosno! Twoje tam zaszczyty

Kunszt cudny wydał! Tu w pługu zziajane

Ustają woły, oracz pracowity

Nagli, już niwy na pół zaorane.

Śpiewa pastuszek w chłodniku158 ukryty,

Skaczą pasterki w wieńce przyodziane.

Pękają listki, krzewią młode trawki,

Echo głos niesie niewinnej zabawki159.

Gospodarz z domu do wiernej czeladzi

Na oglądanie roli swojej śpieszy;

Małe wnuczęta za sobą prowadzi,

Widok go zboża już weszłego cieszy.

Niesie posiłek; czeladź się gromadzi,

Porzuca brony, odbiega160 lemieszy161.

Kmotry162 śpiewają, skaczą, lud się mnoży,

Pleban wesoły uznaje dar boży.

Już kłos dojrzały ku ziemi się zgina,

Już wypróżnione są gniazdeczka ptasze:

Lato swych darów używać zaczyna,

Parafijanie jadą na kiermasze163.

Pije ksiądz Wojciech do księdza Marcina,

Piją dzwonniki, Piotry i Łukasze;

Gromadzi odpust, weselą jarmarki,

Skrzętne po domach biegają kucharki.

Jesień plon niesie, korzyści zupełne,

Jesień radości pomnaża przyczyny:

Składa gospodarz owiec miętką164 wełnę,

Tłoczy na zimę wyborne jarzyny,

Cieszy się, patrząc, że stodoły pełne;

Śmieje się pleban, kontent z dziesięciny;

Co dzień odbiera nowiny pocieszne,

Co dzień rachuje wytyczne165 i meszne166.

Mróz rolę ścisnął, śnieg osiadł na grzędzie,

Zima posępna przyszła po jesieni;

Wrzaski po karczmach, radość słychać wszędzie,

Trunek myśl rzeźwi i twarze rumieni.

Idzie z wikarym pleban po kolędzie,

Żaki śpiewanie zaczynają w sieni.

Gospodarz z dziećmi dobrodzieja wita;

Kończy się kaszlem pobożna wizyta.

Wierzchołek dzbana przedziwnej roboty

Grono prałatów w kapitule stawił167:

Ogromne barki kształcił łańcuch złoty,

Dalej wspaniałą ucztę proboszcz sprawił.

Znużonej trzodzie z przykładnej ochoty

Pulchnokarczysty pasterz błogosławił.

Śmierć była na dnie, za nią w ścisłej parze

Obfite stypy168 i anniwersarze169.

Pasą się oczy wspaniałym widokiem,

Już zapomnieli o bitwie i radzie.

Wtem ociec Kasper leci szybkim krokiem,

Oko podbite świadczy, że był w zwadzie.

Doktor zwyczajnym tonem i wyrokiem

Iść z kuflem w bitwę za pierwszy punkt kładzie.

„Z pełnym — rzekł prałat i tak rzecz wywodzi:

Puchar ich wstrzyma, a wino pogodzi”.

W nagłej potrzebie i skąpiec uczynny:

Niesie brat Czesław, rumiany i tłusty,

Ogromne flasze — już czuć zapach winny

Wina, którego w post i mięsopusty170

W swej celi tylko doktor miodopłynny

Przewielebnemi sam popijał usty;

Garniec wlał w puchar Czesław, wlał i stęknął;

Rozśmiał się w duchu prałat, doktor jęknął.

Idźcież szczęśliwie, gdzie was sława niesie,

Pokoju, zgody i miłości dzieci!

Idźcie! W ciemnościach niech blask ukaże się,

Chwała przed wami przodkuje171 i leci!

Tobie przeklęctwo172, Arystotelesie!

Czyż cię ta bitwa uczonym zaleci?

Cóż ma za korzyść, kto twój towar kupi?

Próżność nauka — najszczęśliwsi głupi.

Wchodzą już w same progi refektarza,

Skąd Mars173 zajadły Minerwę174 wypędził;

Rajmund tymczasem trzonkiem od lichtarza

Jeszcze się bronił. Doktor próżno zrzędził;

„Przestańcie bitwy!” — krzyczy i powtarza.

Wrzask wszystkich zgłuszył, strach twarze wywędził.

Jeszcze się reszta krzepi bez oręża,

Gaudenty gromi, Gaudenty zwycięża.

Stanął, upuścił broń, skłonił się nisko,

Skoro szacowny skarb w progu zobaczył.

Stanęli wszyscy na to widowisko,

A gdy się puchar coraz zbliżać raczył,

Krzyknęli: „Zgoda!...” Tak wojny siedlisko

W punkcie dzban miejscem pokoju oznaczył.

Czarni i bieli, kafowi i szarzy,

Wszystko się łączy, wszystko się kojarzy.

Za czyje zdrowie pili w takiej porze,

Nie wiem — lecz, gdybym znajdował się z niemi,

Piłbym za twoje, szacowny przeorze,

Za twoje, który czyny chwalebnemi

Jesteś i mistrzem, i ojcem w klasztorze

I dajesz poznać przykłady twojemi,

Jak umysł prawy zdrożności unika —

Cnota, nie odzież czyni zakonnika.

Czytaj i pozwól, niech czytają twoi,

Niech się z nich każdy niewinnie rozśmieje!

Żaden nagany sobie nie przyswoi,

Nikt się nie zgorszy, mam pewną nadzieję.

Prawdziwa cnota krytyk się nie boi,

Niechaj występek jęczy i boleje!

Winien odwołać, kto zmyśla zuchwale:

Przeczytaj, osądź! Nie pochwalisz — spalę.

Przypisy:

1. z góry — tu: z wierzchu. [przypis edytorski]

2. zwierzchnie — powierzchownie, zewnętrznie. [przypis edytorski]

3. srożyć się (przestarz.) — złościć się, gniewać, przybierać srogą minę. [przypis edytorski]

4. dzierżyć — trzymać, mieć; dzierżały miejsce: zajmowały miejsce. [przypis edytorski]

5. szyszak — rodzaj hełmu; osłona głowy rycerza. [przypis edytorski]

6. zjadłość — zajadłość, zapamiętanie w gniewie a. walce. [przypis edytorski]

7. bosych i nagich po trosze — żart. aluzja do niektórych strojów zakonnych, np. karmelici bosi i bernardyni chodzili przez cały rok w sandałach zakładanych na gołą stopę, zaś pod habitem nie nosili żadnego ubrania. [przypis edytorski]

8. zawołany — sławny. [przypis edytorski]

9. wiekuj — zapewne: żyj na wieki. [przypis edytorski]

10. Saturn — staroitalski bóg urodzaju, w mit. rzym. ojciec Jowisza; według podania, wypędzony z nieba przez swego syna panował w Lacjum tak dobrotliwie, że okres jego panowania nazwano złotym wiekiem, czyli okresem szczęśliwości ludzkiej na ziemi. [przypis redakcyjny]

11. jadący poczwórnie — jeżdżący karotą zaprzężoną w cztery konie; czworokonną karetą miał prawo jeździć prowincjał (tj. przełożony zakonników na terenie całego kraju) dominikanów i jezuitów. [przypis edytorski]

12. lektor mistycznej roboty — zakonnik wykładający teologię mistyczną. [przypis edytorski]

13. nokturn — część nabożeństwa, zwanego jutrznią, odprawianego przed wschodem słońca. [przypis redakcyjny]

14. niewczesny — mający miejsce w niewłaściwym czasie. [przypis edytorski]

15. igrzysko — zabawa. [przypis edytorski]

16. Ma świat z dziwactwa twego widowisko — w innym wyd.: „Masz świat, dziwactwa twego widowisko”. [przypis edytorski]

17. kaptur — kaptur, jako element stroju mnicha stanowi tu metaforyczne określenie całego stanu mnisiego. [przypis edytorski]

18. zakon seraficzny a. zakon seraficki — nazwa używana w odniesieniu do wszystkich trzech gałęzi zakonu franciszkanów, związana z legendą mówiącą, że kiedy św. Franciszek otrzymał dar stygmatów na górze La Verna (łac. Alvernia) w Toskanii, ukazał mu się Jezus pod postacią Serafina, czyli anioła o sześciu skrzydłach. W miejscu tego objawienia założono pustelnię franciszkańską. [przypis edytorski]

19. Karmel — góra Karmel, na której wiódł życie pustelnicze prorok Eliasz; tu: zakon karmelitów. [przypis redakcyjny]

20. Kaznodziejski — chodzi tu o zakon kaznodziejski, czyli dominikanów. [przypis edytorski]

21. kaptur spiczasty — element ubioru franciszkanów; tu metaforyczne określenie członków zakonu franciszkanów. [przypis redakcyjny]

22. bonifratry — dziś popr. bonifratrzy (z łac. bonus frater: dobry brat), katolicki zakon szpitalny założony przez św. Jana Bożego, znany szczególnie z zajmowania się ziołolecznictwem oraz opieki nad chorymi umysłowo. [przypis edytorski]

23. jędza niezgody — Eris, w mit. gr. bogini kłótni i chaosu. To ona rzuciła między trzy boginie, Herę, Atenę i Afrodytę, złote jabłko przeznaczone dla najpiękniejszej, co doprowadziło ostatecznie do wojny trojańskiej, kiedy Parys rozstrzygnął, że jabłko należy się bogini miłości. Tu: atrybuty takie jak pochodnie trzymane w rękach i węże świadczą o skrzyżowaniu postaci Eris z wizerunkiem Erynii (rzym. Furii), bogiń zemsty, gniewu i kary. [przypis redakcyjny]

24. na górnym Idasie — Parys, królewicz trojański, spędził dzieciństwo i młodość jako pasterz na górze Ida. Tam też dokonał rozstrzygnięcia sporu, której bogini należy się złote jabłko z napisem „Najpiękniejszej”. [przypis edytorski]

25. żądły — dziś N. lm: żądłami. [przypis edytorski]

26. jędze — w innym wyd.: żądze. [przypis edytorski]

27. doktor — najwyższy tytuł naukowy. W zakonach uwalniał od cięższych obowiązków zakonnych i pozwalał na wygodniejsze życie. [przypis redakcyjny]

28. refektarz — sala jadalna w klasztorze. [przypis edytorski]

29. kufel garcowy — kufel o pojemności jednego garnca (tj.3–4 litrów, zależnie od regionu Polski); inaczej: kusz. [przypis edytorski]

30. jagody (daw.) — policzki. [przypis edytorski]

31. dubeltowy — podwójny. [przypis edytorski]

32. mycka — malutka czapeczka noszona na ciemieniu. [przypis edytorski]

33. perora — długa przemowa. [przypis edytorski]

34. likwor — płyn, trunek. [przypis edytorski]

35. przeorysza — przełożona zakonu żeńskiego. [przypis edytorski]

36. promotor (...) różańcowy — zakonnik prowadzący bractwo różańcowe, czyli dewocyjne stowarzyszenie osób świeckich; bractwa różańcowe tworzyli wyłącznie dominikanie. [przypis edytorski]

37. aplaudować — wyrażać uznanie, zadowolenie. [przypis edytorski]

38. Chryzyppus — właśc. Chryzyp z Soloi, filozof grecki żyjący w III w. p.n.e.; czołowy przedstawiciel stoicyzmu. [przypis redakcyjny]

39. Baktrianie — lud, który zamieszkiwał daw. prowincję perską, Baktrię; tu: daw. forma N. lm: (z) Batryjany. [przypis redakcyjny]

40. licyjski — położony na terenie Licji (Likii), krainy w Azji Mniejszej leżącej w płd.-zach. części prowincji Antalya w dzisiejszej Turcji. [przypis edytorski]

41. od wojska (...) odbieżany — opuszczony przez wojsko. [przypis edytorski]

42. Paktol — złotonośna rzeka w Licji. [przypis redakcyjny]

43. lemma (gr.) — twierdzenie, hasło. [przypis redakcyjny]

44. pereat umbra (łac.) — niech giną ciemności. [przypis redakcyjny]

45. Tostat — właśc. Tostado, Alonso (1400–1455), biskup Avila, teolog i erudyta, niezwykle płodny pisarsko. [przypis edytorski]

46. majestat — tu: tron. [przypis edytorski]

47. Fortuna (mit. rzym.) — bogini szczęścia, powodzenia; niekiedy uosobienie losu. [przypis edytorski]

48. Augustyna synowie — augustianie. [przypis edytorski]

49. tym, co z cicha działają — chodzi najprawdopodobniej o jezuitów. [przypis edytorski]

50. Nestor różańcowy — najstarszy z zakonników odmawiających różaniec; Nestor to imię sędziwego wodza greckiego z Iliady Homera, cenionego z uwagi na doświadczenie i mądre rady. [przypis redakcyjny]

51. trzykroć braci i siostry odnowił — przeżył trzy pokolenia zakonników i zakonnic a. trzy pokolenia członków stowarzyszenia różańcowego. [przypis edytorski]

52. czuły — tu: czujny. [przypis edytorski]

53. hardość — duma, pycha. [przypis edytorski]

54. na poboczy — na wodzy, spięty cuglami. [przypis edytorski]

55. Morfeusz (mit. gr.) — bożek snu. [przypis edytorski]

56. grzegotka — grzechotka, drewniana kołatka, której dźwięk budził rano mnichów. [przypis edytorski]

57. dewotka — tercjarka; kobieta świecka, często mieszkająca przy klasztorze, zachowująca częściowo regułę zakonu. [przypis edytorski]

58. wyniść (przestarz.) — wyjść. [przypis edytorski]

59. cieszyć kogoś — dziś: pocieszać. [przypis edytorski]

60. nie nada — nie pomoże. [przypis edytorski]

61. kazus (z łac.) — przypadek, fakt. [przypis edytorski]

62. wróżki — tu: wróżby. [przypis edytorski]

63. wał (daw.) — fala. [przypis edytorski]

64. perora (daw.) — uroczysta przemowa. [przypis edytorski]

65. definitor — pomocnik prowincjała, tj. przełożonego nad klasztorami całej prowincji a. kraju. [przypis redakcyjny]

66. Piotr z Alkantary — święty pustelnik. [przypis redakcyjny]

67. szkaplerz — wierzchnia część habitu zakonnego przykrywająca przód i tył, krojem zbliżona do ornatu. [przypis edytorski]

68. białokapturni posłowie — dominikanie. [przypis redakcyjny]

69. walecznemi dziełami zabawny — zajmujący się walecznymi dziełami; daw. „zabawiać się czymś” znaczyło: „zajmować się”. [przypis edytorski]

70. udatny — udany, kształtny, ładny. [przypis edytorski]

71. obadwa (przestarz.) — obydwaj. [przypis edytorski]

72. zwierzchnie — powierzchownie. [przypis edytorski]

73. adwersarz — przeciwnik. [przypis edytorski]

74. punkta — tezy, tematy do dysputy. [przypis edytorski]

75. mozoła (przestarz.) — dziś: rodz. m. mozół; trud. [przypis edytorski]

76. przestawać na swoim — zadowalać się tym, co się ma. [przypis edytorski]

77. zżymać się — obruszać się, oburzać się na kogoś, na coś, gniewać się, niecierpliwić. [przypis edytorski]

78. wotować (przestarz.) — głosować. [przypis edytorski]

79. kryska (przestarz.) — kreska; tu: kreska oznaczająca wybór podczas głosowania. [przypis edytorski]

80. seksta, nona — szósta, dziewiąta, dwie z godzin kanonicznych, poświęconych obowiązkowej modlitwie. [przypis redakcyjny]

81. jak drudzy (daw.) — jak inni. [przypis edytorski]

82. poszkapić się (pot.) — nie podołać czemuś a. pomylić się w czymś. [przypis edytorski]

83. w tej pracy zabawnych (przestarz.) — zajmujących się tą pracą. [przypis edytorski]

84. cierpisz (daw.) — pozwalasz. [przypis edytorski]

85. wieko — tu: okładka. [przypis edytorski]

86. lamus — skład starych rzeczy; rupieciarnia. [przypis edytorski]

87. animusz — dzielność, duch walki. [przypis edytorski]

88. Wdzięczna miłości kochanej szklenice — żartobliwa trawestacja pierwszego wersu Hymnu do miłości Ojczyzny I. Krasickiego. [przypis edytorski]

89. dobra zakonu miłosny — miłujący dobro zakonu. [przypis edytorski]

90. na pożytek duszny — dla pożytku duszy. [przypis edytorski]

91. rubrycela — kalendarz zawierający spis nabożeństw, parafii, kościołów itd. [przypis redakcyjny]

92. Atlas (mit. gr.) — tytan podtrzymujący na swoich barkach kulę ziemską. [przypis redakcyjny]

93. Etny łożyska pełne cyklopów — wg mit. gr. wulkan na Sycylii, Etna, mieścił w sobie kuźnię Hefajstosa, boga ognia (w mit. rzym. Wulkan); tam cyklopi, jednoocy olbrzymi, wykuwali gromy dla Zeusa oraz broń dla innych bogów i bohaterów. [przypis edytorski]

94. Jakaż trwożliwość z gruntu nie odmienia — w innym wydaniu: „Jakaż fatalność z gruntu cię odmienia”. [przypis edytorski]

95. Przemogła zazdrość, zemsta duch spokojny — duch spokojny został zwyciężony przez zazdrość i zemstę. [przypis edytorski]

96. tuman (daw.) — mgła. [przypis edytorski]

97. mniemał (...) królów — sądził, że widzi królów. [przypis edytorski]

98. Cyneasz — dyplomata na służbie króla Epiru, Pyrrusa; niezwykle wyniośle potraktowany przez senat rzymski, nazwał go ironicznie „zgromadzeniem królów”. [przypis redakcyjny]

99. jubilat — starszy, zasłużony zakonnik, obchodzący wieloletni jubileusz swego zawodu. [przypis edytorski]

100. bakałarz — tytuł naukowy pierwszego stopnia. [przypis redakcyjny]

101. regent — kierownik chórów klasztornych. [przypis redakcyjny]

102. z twarz — dziś popr. D. lm: z twarzy. [przypis edytorski]

103. wicesgerent (przestarz., z łac. vices: zastępca; gerent: osoba działająca, wykonawca) — w XVIII w. urzędnik powoływany przez starostów grodzkich do wykonywania wyroków. [przypis edytorski]

104. rewerenda (przestarz.) — sutanna. [przypis edytorski]

105. defendens (łac. broniący) — obrońca tez stanowiących przedmiot dysputy. [przypis redakcyjny]

106. flukta (z łac.) — fale, wody, toń. [przypis edytorski]

107. korab (poet.) — statek, okręt, łódź. [przypis edytorski]

108. frukta (z łac.) — owoce. [przypis edytorski]

109. akwedukty — wodociągi. [przypis redakcyjny]

110. koncha — muszla. [przypis edytorski]

111. Perypat — mowa tu o filozoficznej szkole perypatetycznej czyli o szkole Arystotelesa. [przypis redakcyjny]

112. Leliwa — herb wielkich rodów szlacheckich (sześcioramienna złota gwiazda nad złotym sierpem księżyca odwróconym ku górze, na błękitnym tle, z pawimi piórami w klejnocie) używany m.in. przez Tarnowskich, Sieniawskich, Morsztynów i Czapskich; również Tyszkiewiczom przysługiwała odmiana tegoż herbu (ze strusimi piórami w klejnocie); większość Leliwczyków jako potwierdzenie swej pozycji otrzymało także tytuły hrabiowskie. Tu: herbem Leliwa musiał się zapewne posługiwać wicesgerent, do którego zwrócona jest cała przemowa. [przypis edytorski]

113. parentela — pokrewieństwo, powinowactwo. [przypis edytorski]

114. pińczowscy margrabiowie — tytuł margrabiów otrzymali od papieża w 1605 r. Myszkowscy, a następnie dziedzicznie przeszedł on na Wielopolskich. [przypis edytorski]

115. Burbony — właśc. Burbonowie, dynastia panująca we Francji w latach 1589–1830 (z przerwą spowodowaną Wielką Rewolucją Francuską); tu: metaforyczne określenie Francuzów w ogóle. [przypis edytorski]

116. koncent — zgodny okrzyk. [przypis redakcyjny]

117. auzoński — włoski; Auzonia: klasyczna nazwa Włoch, Italii. [przypis edytorski]

118. Gwelfy, Gibeliny — właśc. Gwelfowie i Gibelini; rywalizujące ze sobą stronnictwa polit. we Włoszech w XII i XIII w., w okresie zmagań cesarza Fryderyka II z papiestwem. Gwelfowie (związani gł. z mieszczaństwem) popierali Państwo Kościelne w walce przeciwko Cesarstwu Rzymskiemu. Gibelini (reprezentujący interesy feudalnego rycerstwa) byli zwolennikami władzy cesarskiej we Włoszech. [przypis edytorski]

119. Zoil — dziś zwykle małą literą: zoil; złośliwy, dokuczliwy, niesprawiedliwy krytyk, szukający dziury w całym; od nazwiska gr. retora i filologa żyjącego w IV w. p.n.e., Zoila (Dzōilosa), zwanego „biczem Homera” (gr. Homeromastiks), ponieważ ostro atakował on homeryckie ujęcie mitów greckich. [przypis edytorski]

120. pukać się — pęknąć. [przypis edytorski]

121. Syrty — dwie zatoki Morza Śródziemnego u wybrzeży Afryki. [przypis redakcyjny]

122. Charybda — wir morski w cieśninie Sycylijskiej; tu: zapewne pomylony ze Scyllą, rafą skalną znajdującą się naprzeciw wiru (dalej mowa o „kruszeniu się”, co w przypadku wiru nie jest możliwe). W literaturze staroż. Scylla i Charybda były wymieniane najczęściej obok siebie, ponieważ razem stanowiły wyjątkowe zagrożenie dla przepływających statków; por. wyrażenie: znaleźć się między Scyllą a Charybdą. [przypis redakcyjny]

123. Euryppos — cieśnina między Eubeą a właściwą Grecją. [przypis redakcyjny]

124. Bucentaur — nazwa okrętu, z którego doża wenecki przez wrzucenie pierścienia do morza dokonywał symbolicznego poślubienia go z Wenecją na znak objęcia władzy. [przypis redakcyjny]

125. dixi (łac.) — dosł.: powiedziałem, rzekłem; słowo używane często na zakończenie dłuższej przemowy wyjaśniającej stanowisko mówcy. [przypis edytorski]

126. Szkot — chodzi tu o Dunsa Szkota (1266–1308) sławnego filozofa średniowiecznego, który przyczynił się m.in. do uzasadnienia dogmatu kościoła katolickiego o niepokalanym poczęciu oraz sformułował jedno z podstawowych twierdzeń logiki dotyczących zdań, mianowicie że ze zdania fałszywego wynika każde zdanie. [przypis edytorski]

127. Bartol — chodzi o Bartolusa de Sassoferrato (1314–1357) wybitnego prawnika wł., który przyczynił się do rozwoju kodeksu cywilnego; był profesorem uniwersytetów w Bolonii, Pizie i Perugii. [przypis edytorski]

128. Hidasp — a. Hydasp, rzeka w Indiach; dziś Dżilam. [przypis redakcyjny]

129. baroko — formułka ułatwiająca zapamiętanie jednej z form wnioskowania (sylogizmu). [przypis redakcyjny]

130. distinguo (łac.: rozróżniam) — formułka ułatwiająca zapamiętanie jednej z form wnioskowania (sylogizmu). [przypis redakcyjny]

131. dwójręczny — tu: oparty na dwuznaczności. [przypis edytorski]

132. reasumowanie — podsumowanie. [przypis edytorski]

133. oppugnans (łac.: atakujący, napastnik) — stawiający zarzuty defendensowi w dyspucie. [przypis redakcyjny]

134. celarent — formułka ułatwiająca zapamiętanie jednej z form wnioskowania (sylogizmu). [przypis redakcyjny]

135. żużmant — rodzaj sukni kobiecej. [przypis redakcyjny]

136. partyrowy — różnobarwny, kwiecisty. [przypis redakcyjny]

137. dubieńskie kontrakty — doroczne wielkie zjazdy szlachty odbywające się w Dubnie na Wołyniu w czasie jarmarku. Zjazdy służyły przeprowadzaniu różnych transakcji, w tym nieuczciwych, do czego aluzję stanowi tu pojawiająca się dalej wzmianka o „sfałszowanych aktach”. [przypis edytorski]

138. muszki — ozdoby w postaci czarnych kropeczek (sztucznych „pieprzyków”) naklejane na twarzy; element mody w XVIII w. [przypis edytorski]

139. Hippolit — bohater głośnego w XVIII w. romansu fr. pani d’Aulnoy, wydanego po pol. w 1743 r. pt. Historia angielska politico-moralis, Hippolita, millorta z Duglas, z Julią, córką hrabi z Warwicka, awantury przyjaźni opisująca. [przypis redakcyjny]

140. Głos synogarlicy — tytuł najpopularniejszego w XVIII w. modlitewnika, wyd. w 1735 r. pt. Głos synogarlicy na pustyni świata tego jęczącej, to jest nabożne duszy chrześcijańskiej rozmyślania, do Pana Boga, oblubieńca wiecznego, wzdychania i chrześcijańskiej doskonałości ćwiczenia. [przypis redakcyjny]

141. Dezyderos — tytuł anonimowego nabożnego dziełka przeznaczonego dla zakonników, przeł. z hiszp. w 1589 r. pt. Desiderosus, albo ścieżka do miłości bożej i do doskonałości żywota chrześcijańskiego, dialog dziwnie nabożny i ucieszny, miał w XVII i XVIII w. liczne przedruki. [przypis edytorski]

142. matka d’Agreda — Maria od Jezusa, przeorysza klasztoru franciszkanek w Agredzie w Hiszpanii (zm. w 1665 r.), autorka popularnego w XVIII w. dzieła będącego zapisem objawień oraz żywotem Najświętszej Marii Panny; pol. wyd. pt. Miasto mistyczne boskie z 1730 było kilkakrotnie wznawiane. [przypis redakcyjny]

143. alkierz (z niem. Erker: wykusz) — w architekturze: czworoboczne pomieszczenie narożne, wyraźnie wyodrębnione z bryły budynku (również dachem); w staropolszczyźnie: popularne określenie małego, ustronnego pokoiku, bocznego gabineciku. [przypis edytorski]

144. górne (...) obłoki — w innym wyd.: górne wyroki. [przypis edytorski]

145. przynuka (z białorus.) — usilne zachęcanie, zmuszanie kogoś do czegoś (najczęściej do jedzenia lub picia w imię gościnności pojmowanej w kategoriach przemocy); przymus. [przypis edytorski]

146. wyciskać — tu: rzucać, ciskać czymś. [przypis edytorski]

147. Już był wyciskał (...) porwał — chodzi znów o Gaudentego. [przypis edytorski]

148. Wojsko afektów zarekrutowanych — dewocyjne dzieło Hilariona Falęckiego, karmelity, wyd. w 1739 r., miało barokowo długi i zawiły tytuł, którego początek brzmiał: Wojsko serdecznych noworekrutowanych na większą chwałę boską afektów; książka wydana była na grubym papierze i liczyła pięćset stron. [przypis edytorski]

149. sławny mocarz Palestyny — Samson; biblijny siłacz, wg legendy, za pomocą oślej szczęki miał pokonać w walce tysiąc Filistynów. [przypis edytorski]

150. po coś się tak srożył — w innym wyd.: „po coś źle się złożył”. [przypis edytorski]

151. vitrum gloriosum (łac.) — sławny puchar. [przypis edytorski]

152. w Troi (...) posąg Pallady — W Troi miał znajdować się posąg Pallas Ateny, bogini mądrości, pokoju, ale i wojny sprawiedliwej, opiekunki miast. Posąg ten, zwany Palladium wg legendy chronił miasto przed klęską. [przypis edytorski]

153. westalskie ognisko — ogień wiecznie płonący w świątyni Westy, bogini domowego ogniska i opiekunki państwa. [przypis edytorski]

154. przytomny (daw.) — obecny, będący świadkiem czegoś. [przypis edytorski]

155. załoga — tu: zastaw, gwarancja. [przypis edytorski]

156. ksiądz podkustoszy — zastępca bibliotekarza lub dozorcy skarbca klasztornego. [przypis redakcyjny]

157. dzbanu — dziś popr. C. lp: dzbanowi. [przypis edytorski]

158. chłodnik — zacienione, chłodne miejsce; altana. [przypis edytorski]

159. zabawka — tu: zabawa; przyjemne, niezobowiązujące zajęcie. [przypis edytorski]

160. odbiegać czegoś (przestarz.) — odchodzić od czegoś. [przypis edytorski]

161. lemiesz — ostrze pługa. [przypis edytorski]

162. kmotr (starop.; z łac. compater: współojciec) — ojciec chrzestny; później również bardziej ogólnie: kum, powinowaty. [przypis edytorski]

163. kiermasz (daw.) — uroczyste obchody rocznicy poświęcenia kościoła połączone z odpustem i najczęściej również z jarmarkiem. [przypis edytorski]

164. miętką — dziś popr.: miękką. [przypis edytorski]

165. wytyczne — składana duchowieństwu danina w snopach, które już przy wiązaniu na polu od razu wskazywano tyką czyli „wytykano”. [przypis redakcyjny]

166. meszne — danina w zbożu składana księżom za odprawienie mszy. [przypis redakcyjny]

167. stawić — tu: przedstawiać, wyobrażać. [przypis edytorski]

168. stypa — uczta urządzana przez rodzinę zmarłego po pogrzebie. [przypis edytorski]

169. anniwersarz — tu: uczta w rocznicę zgonu. [przypis edytorski]

170. mięsopust — karnawał; nazwa pochodzi stąd, że ten okres zabawy i używania charakteryzował się m.in. spożywaniem dużej ilości mięsa (niegdyś zazwyczaj trudno dostępnego pokarmu). [przypis edytorski]

171. przodkować — iść z przodu. [przypis edytorski]

172. przeklęctwo (daw.) — dziś: przekleństwo. [przypis edytorski]

173. Mars (mit. rzym.) — bóg wojny; odpowiednik gr. Aresa. [przypis edytorski]

174. Minerwa (mit. rzym.) — bogini mądrości; odpowiedniczka gr. Ateny. [przypis edytorski]