*** [Układam w szufladzie pięć harmonijek ustnych...]

Układam w szufladzie pięć harmonijek ustnych,

wieszam dream catchera na łóżkiem Dawida.

Długo jeszcze wszystko będzie nie na miejscu.

„Ale pan ma książek” — dziwił się dźwigając

właściciel bagażowej taxi. Już nie wiem,

czy książki czynią mnie mądrzejszym. Gdy śpię,

bielinek stróż ma dla siebie kapustę mojej głowy.

Grzebie mi w pamięci. Tasuje pliki, kasuje.

I budzę się znowu nie ten. Od nowa zapamiętuję,

jak ślepiec w hotelu. Nic się nie układa

w kontekst czytelny i prosty. Irytuje mnie własne,

zaszyfrowane życie. Pojadę do miasta i co?

Odsłonięte brzuchy i rąbki półdupków, ładne,

ale nic więcej. Nie jest Prawdą to, co się wydaje

tym młodym kobietom. Przypadkowe spotkania znajomych,

grzecznościowy bulgot? Lepiej zostanę w domu

i zacznę pisać romans. Będę więc zmyślać, zmyślać.