Chłopcy z Placu Broni

Wychodząc na boisko w czerwono-zielonym rządku,

znów mam 15 lat. Jednak łysinka Witka przede mną,

brzuszki tam i sam jak niepotrzebne skarbce

nie zostawiają złudzeń: gram z oldboyami. Sędzia

niedowidzi, więc kłócą się jak dzieci, chcą się bić.

Złudzeń, złudzeń! W szatni, w której na zawsze

utrwalił się smród tylu porażek i zwycięstw,

rozpamiętują pojedyncze zagrania. Studiuję wybity palec

i z falą bólu przychodzi fala zrozumienia, znajomy skurcz.

Chciałbym, żebyś tu była. zobaczyła te ciała

kuśtykające pod prysznic a potem żebyśmy poszli

przed siebie, między wschodzące trawy i tysiącletnie kamienie

mało co mówiąc, chyba o nieważnych drobiazgach, najwyżej.