Na krzyżyk na piersiach jednej panny

O święta mego przyczyno zbawienia!

Któż cię wniósł na tę jasną Kalwaryją,

Gdzie dusze, które z łaski twojej żyją

W wolności, znowu sadzasz do więzienia?

Z którego jeśli już oswobodzenia

Nie masz i tylko męki grzech omyją,

Proszę, niech na tym krzyżu ja pasyją

I krucyfiksem będę do wytchnienia.

A tam nie umrę, bo patrząc ku tobie,

Już obumarła nadzieja mi wstaje

I serce rośnie rozgrzane piersiami.

Nie dziw, że zmarli podnoszą się w grobie,

Widząc, jak kiedyś, ten, co żywot daje,

Krzyż między dwiema wystawion łotrami.