Na Teufelsbruecke1

I

Czekamy słońca... Jedna wielka chmura

Świat pochłonęła i dżdżem w oczy bije

Wędrowcom, światła spragnionym; ponura

Mgła pierś nam ciśnie, chwyta nas za szyje,

Dreszcz wlewa w kości... Szarych kłębów góra

Zaległa przepaść, a wśród nich się wije

Z szumem i hukiem bielsza mgła... Wichura

Coraz to grubszy piętrzy wał i kryje

W dżdżystej kurzawie i tę bielszą wstęgę:

Huk tylko słychać, syk i szum w mgle ciemnej,

Kłąb tylko widać za kłębem — bez końca.

Cóż nam rozwieje dzisiaj tę potęgę

Chmur kotłujących? Byłbyż trud daremny,

Co nas tu przywiódł?.. Ach! czekamy słońca...

II

Mgły z mgłami wiodą jakiś straszny taniec,

Hukiem i szumem mgła im w takt przygrywa;

W krąg cały przestwór — istny rozpasaniec —

Przy tej muzyce w mgławych pląsach pływa.

Nic nam innego promienny kaganiec

Nie wskaże dzisiaj? Patrz! patrz! mgieł przędziwa

Rwą się — z ich głębin czarny, skalny szaniec

Swoje potworne czoła wydobywa:

Wśród opoczystych ścian żelazne bramy,

Nad nimi lufy armatnie „Witamy”

Szepcą z otworów... I jeden i drugi

Zjawia się żołnierz, warowni obrońca...

A tam odsłonią krzyż wilgotne smugi,

W dżdżach wykąpany... Ach! czekamy słońca...

III

Huk, szum i syki i mgła czarnopłowa,

Pochłaniająca cały świat... Z jej toni

Naraz się widmo straszliwe wyłoni,

Z mgieł ma ramiona i z mgieł jego głowa.

Słania się, rośnie... Któż to, co się chowa

W tych czarcich pianach? co te chmury goni?

Patrz! jakaś czerwień ocieka mu z dłoni:

Krew z dżdżem zmieszana... To duch Suworowa!

Słania się, rośnie, falą mgieł się zbliża,

Gdzie na opoce bieleje znak krzyża,

Staje i rzęrzy: „Jam jest twój obrońca!”

A krzyż na zimnym, zwilgotniałym złomie,

Wpół przysłonięty, leży nieruchomie...

Mrok się powiększa... Słońca! słońca! słońca!...

Przypisy:

1. Na Teufelsbruecke pod Andermatt spędziliśmy w zimnej dżdżystej chmurze dzień cały: od czasu do czasu mgła się przerzedzała, odsłaniając olbrzymie, czarne granie, zmienione ręką ludzką na fortecę. Na jednej z tych imponujących, a groźnych ścian widnieje w białem obramowaniu wielki krzyż, wyryty w skale. Straszliwy wodospad Reussy, niezwykłe koło Teufelsbruecke szerokiej, rozpryskującej się pod nami z nieopisanym szumem i hukiem, wyglądał w chmurze tej na wstęgę mgły nieco bielszej od tła ogólnego. W miejscu, obok którego staliśmy, oparci o kamienną balustradę mostu, wpatrzeni w ten potężny, nie dający się przedstawić obraz przyrody, wsłuchani w ogłuszający huk i szum, odbyła się słynna w dziejach bitwa Suworowa z wojskami Napoleona I. Prawdziwie, niepodobna pojąć, jak istoty ludzkie mogły opanować żywioł, szalejący śród gładkich, spadzistych, nieb sięgających brzegów. — Powyższe sonety słabem są tylko odbiciem obrazu widzianego i wrażeń doznawanych. Mgły ustąpiły dopiero pod wieczór i wtedy to mogliśmy sobie zdać sprawę z tego groźnego piękna, jakie w tem miejscu stworzyła przyroda. [przypis autorski]