Do poetów

Jako Chiron, ze dwojej natury złożony,

Wzgórę człowiek, a na dół koń nieobjeżdżony,

Rad był, kiedy przyjmował do swej leśnej szopy

Nauczonego syna pięknej Kalijopy1,

Naonczas gdy do Kolchów rycerze wybrani

Pławili się przez morze po kożuch barani:

Równiem wam i ja tak rad, zacni poetowie2!

A jeśli u Chirona cni bohatyrowie

Przyjmowali za wdzięczne wieczerzą ubogą,

Bo tam wszytka cześć była mleko z świnią nogą:

Nie gardźcie i wy tym, co dom ubogi niesie,

Bo jako Chiron takżeć i ja mieszkam w lesie.

Będzie ser, będzie szołdra, będą wonne śliwy;

Każecie li też zagrać, i na tom ja chciwy.

Owa prosto będziecie ze mnie mieć Chirona,

Tylko że ja nie włóczę za sobą ogona.

Przypisy:

1. syna pięknej Kalijopy — Orfeusza, który brał udział w wyprawie argonautów do Kolchidy po złote runo, „po kożuch barani”. [przypis redakcyjny]

2. zacni poetowie — przypuszczać można, że chodzi tu o przyjaciół dworzan, wspomnianych we Fraszkach: Górnickiego, Trzecieskiego, Rojzjusza, Porębskiego, którzy odwiedzali Kochanowskiego w Czarnym Lesie. [przypis redakcyjny]