***

kiedyś wszystko było prostsze zwijałem się w kłębek

na szpulkę nici czy też na szpule magnetofonu

ale tylko wokół centralnej osi swojej głowy

przechodzącej lekkim półcieniem z potylicy w rząd tymczasowy

kręgosłupa z tytanu i stali oczywiście

nie ma innych kręgosłupów nawet te giętkie jak trzcina

miękkie jak plastelina w pustynnym wietrze

wierzyły w siebie teraz patrzysz na mnie a ja

zwijam się jak dym wokół linii prostej łączącej nasze oczy taka

matematyka która ćwiczy wyobraźnię bólu