[Lubię, srebrny księżycu...]

Lubię, srebrny księżycu, kiedy blask twój pada

Na las nierównych masztów w leniwej przystani —

Lecz wolę, kiedy w parku pieści jaśń1 twa blada

Ławkę, kędy się wsparłem na marmuru grani.

Lubię twój nów młodzieńczy i twej pełni blaski...

Lubię cię w pustki nocnej bezmiernych równinach,

I nad cichem jeziorem, nad srebrnymi piaski —

I w mym drogim Paryżu na smukłych kominach.

Przypisy:

1. jaśń — jasność, blask. [przypis edytorski]