Gryps

Nasyć mnie słowami. Poprzednią wiadomość

przemyciłaś w bochenku razowego chleba:

Wiesz, co mi robisz? Nie mieszczę się w skórze.

Dziś pod talerzem więziennego rosołu

trafiam na kartkę z odręcznym pismem:

Punkt na Brzeżnej spalony. Nic nie mów.

Spotkamy się gdzie indziej. A więc: zjedz,

połknij i popij. Jesteśmy podstawową komórką

podziemnego państwa. Nasza historia

powędruje przełykiem do trzewi. Twoje zdania

wypełnią mi żołądek konspiracyjną treścią, a ciało

nauczy się szybko perystaltyki słów. Za kratami

świat płonie — nic ze mnie nie wycisną.

Będziemy się kochać. Mam sztućce.