Katalog

Ona, słyszysz, nie słyszy. Słucha —

ma na uszach słuchawki.

Po znakach ani śladu, zostały tylko przedmioty,

nieznośnie przywiązane do niemej pojedynczości:

pendrive, komórka, suszarka z dyfuzorem.

Tuzinkowy katalog jak proteza porządku.

Ona, widzisz, nie widzi. Patrzy —

na szybki krajobraz, który się składa za oknem:

czołg poradziecki, wiadukt, skierniewicki cmentarz.

Mógłby wziąć ją za rękę, ale wzięciem

— wie, bo jakże — niczego nie załatwi. Nie

zatrzyma pociągu. Po śladach mógłby dotrzeć.

Trop zatrzeć. Zedrzeć żałobny tiszert.

Właśnie: to było u niej? W podróży?

Na cudzym prześcieradle? W rekwizytorni,

gdzie laptop, błyszczyk, obcinacz do paznokci,

i ani znaku na potem? Gubi

współrzędne. Nie składa mu się zdanie,

nie układa w języku. Nie słyszy.