Za plecami

Czy gdy na stronie piszesz do mnie „węszę

jak pies za tobą, tęsknota iskrzy na skórze”,

a twój mężczyzna w tej akurat chwili podaje ci kawę,

w filiżance koloru bezkofeinowej śmierci,

to przebijasz go palcem serdecznym,

zaobrączkowanym na złoto,

przekłuwasz mu skórę, która pęka jak granat,

tryskając ci w twarz strumieniem czarnym od kawy,

wciskasz się paznokciem w skamieniałe serce,

szeroko rozsuwasz płaty ciepłych ciągle płuc,

i przedzierasz się przez plecy na tę drugą stronę,

gdzie niebo podchodzi już do lądowania

na mokrym od deszczu pasie tajnego lotniska?