Apostrofa1

Tam, gdzie niebo półkręgiem płaszcz na ziemię zsuwa

Jak powiekę różową od łez,

Ranek pąsy2 na chmurach leciutkich nakłuwa,

W twarze błękit nam ciska jak bez.

Blade palce na ustach Twych błyszczą jak wino,

W pocałunku powietrznym drży dłoń,

Bądź zdrowa, miła moja, nim z gwiazdami spłyną

Łzy gorące, jak świt, na Twą skroń.

Na twarde, męskie serce składasz dzisiaj ręce

Jak wianuszek z konwalii i róż,

Pewniejsze to i trwalsze nad piersi młodzieńcze,

Pełne szaleństw, błękitu i burz.

Gdy dzień wzejdzie nad nami niby turkus cenny,

Niebo spłynie na ziemię jak śpiew,

Znajdziesz chłód na mych ustach, w oczach połysk senny,

W sercu żądze uśpione i gniew.

Tylko dziś jeszcze z rymów prostych i wytartych,

W naszej mowy potokach jak głaz,

Ten wiersz jak miłość gorzki, jak miłość uparty

Przyjmij miła ostatni raz.

Przypisy:

1. apostrofa — figura retoryczna polegająca na bezpośrednim zwróceniu się do fikcyjnego lub realnego adresata. [przypis edytorski]

2. pąsy — tu: rumieńce. [przypis edytorski]