Koguty

Romanowi Gineyce

Rzężąc, z brodą u kolan, bryła mięsa ciepła,

Niezgrabnie, niedołężnie wypływam na jawę —

Odcięta głowa wolno z tułowiem się zrasta

I w blaskach snem ocieka na pledy jaskrawe...

Wyratowany, śpiewem zawrotnym znaglony,

Żebrom moim i biodrom ufnie wracam siebie,

Powieki zapuchnięte z trudem się unoszą —

Widzę, topielec były, — KOGUTA NA NIEBIE!

Płynie, ścigany z dołu kogucimi wrzaski1,

Wyższy nad kurze grzędy — pąsowe2 reduty!

W obłoki odlatuje, w naręcza jarzębin,

On, kur na wysokościach! Śpiewajcie, koguty!...

Przypisy:

1. wrzaski — dziś popr. forma N. lm: wrzaskami. [przypis edytorski]

2. pąsowy (z fr. ponceau: intensywnie czerwony, w kolorze kwiatów maku polnego) — jasnoczerwony. [przypis edytorski]